Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Przygotuj się na doświadczenia!

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus i uczniowie Jego podróżowali przez Galileę, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich! Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje mnie, lecz Tego, który Mnie posłał” (Mk 9,30-37)

 

Każdy uważny czytelnik dzisiejszego fragmentu ewangelicznego z łatwością wyodrębni wszystkie osoby w nim występujące. Św. Marek Ewangelista wymienia bowiem w swoich zapiskach tylko Jezusa, Jego uczniów i małe dziecko.

 

A jednak, gdyby przypatrzeć się poglądom wymienionych wyżej bohaterów, szybko okazałoby się, że są one często krańcowo różne. W dodatku, ta rozbieżność jest jeszcze w pewien sposób podkreślana w słowach przytoczonego dzisiaj pierwszego czytania: „Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj! Którzy boicie się Pana, oczekujcie Jego zmiłowania, nie zbaczajcie z drogi, abyście nie upadli. Którzy boicie się Pana, zawierzcie Mu, a nie przepadnie wasza zapłata. Którzy boicie się Pana, spodziewajcie się dobra, wiecznego wesela i zmiłowania! Popatrzcie na dawne pokolenia i zobaczcie: któż zaufał

Panu, a został zawstydzony? Albo któż trwał w bojaźni Pańskiej i był opuszczony? Albo któż wzywał Go, a On nim wzgardził? Dlatego że Pan jest litościwy i miłosierny, odpuszcza grzechy i zbawia w czasie utrapienia” (Syr 2,1-11)

 

Jak widać z zapisków pozostawionych nam przez św. Marka, uczniowie Jezusa nie za bardzo byli chętni „przygotowywać swoją duszę na doświadczenia”, „utrapienia” czy „wytrzymałość w zmiennych losach”. Zgodnie z „wybitnymi” i „niezbywalnymi” cechami ludzkiej mentalności... posprzeczali się oni o to, „kto z nich jest największy”...

 

Wydaje się, że nieprzypadkowo dzisiejsza Ewangelia i pierwsze czytanie podkreślają cechy człowieka, który jest największy w Królestwie niebieskim. Co więcej, analizując oba fragmenty biblijne, możemy wskazać bez obawy błędu, że pierwszą (i w takim stopniu jedyną) taką osobą jest sam Jezus Chrystus. On nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (por. Mt 20,28; Mk 10,45). Wydaje się, że to właśnie przede wszystkim Jezus jest doskonałym przykładem Człowieka, który właściwie służył Bogu. Nie tylko przygotował swoją duszę na utrapienia, ale też zaufał Bogu we wszystkim i ani na jotę nie zboczył ze ścieżki Bożego prawa. To On jest tym, który trwał w bojaźni Pańskiej i nie został opuszczony. Co więcej, dzięki temu, że Jezus „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi i w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej, Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych (por. Flp 2,7-10).

 

Jak wygląda w tym kontekście moje synostwo? Czy bardziej liczę na przywileje, czy raczej cenię sobie samą godność dziecka Bożego bez względu na okoliczności (czasem nawet trudne) jej towarzyszące?