Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Przeplatające się rzeczywistości

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem” (J 15,26-16,4a)

 

Dzisiejsze pierwsze czytanie jest krótką relacją o ciekawym wydarzeniu jakie miało miejsce w Filippi: „Odbiwszy od lądu w Troadzie popłynęliśmy wprost do Samotraki, a następnego dnia do Neapolu, a stąd do Filippi, głównego miasta tej części Macedonii, które jest [rzymską] kolonią. W tym mieście spędziliśmy kilka dni. W szabat wyszliśmy za bramę nad rzekę, gdzie - jak sądziliśmy - było miejsce modlitwy. I usiadłszy rozmawialiśmy z kobietami, które się zeszły. Przysłuchiwała się nam też pewna "bojąca się Boga" kobieta z miasta Tiatyry imieniem Lidia, która sprzedawała purpurę. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła. Kiedy została ochrzczona razem ze swym domem, poprosiła nas: Jeżeli uważacie mnie za wierną Panu - powiedziała - to przyjdźcie do mego domu i zamieszkajcie w nim! I wymogła to na nas” (Dz 16,11-15)

 

Przytoczone powyżej czytanie mówi o wyjątkowo skutecznej ewangelizacji, jaką Paweł prowadził podczas swoich podróży misyjnych. Oczyma wyobraźni wielu z nas widzi Apostoła Narodów, który zaledwie kilkoma słowami potrafił doprowadzić do nawrócenia jednej czy drugiej osoby a nawet całego domu. Błądząc myślami po wybranych fragmentach Pisma Świętego niektórzy próbują stworzyć obraz jakiejś sielankowej rzeczywistości, w której nawrócenia zdarzały się codziennie (albo nawet co godzinę), a mężni głosiciele Słowa Bożego korzystali z licznych przywilejów (tak jak chociażby gościny w domach nowo nawróconych chrześcijan).

 

Jednak Jezus w swojej Ewangelii przypomina, że misja głoszenia Dobrej Nowiny nie jest sielanką. Wręcz przeciwnie. Często wymaga od głosicieli olbrzymiego wysiłku, znoszenia przeciwności, ataków diabelskich i podstępów ludzkich. Mistrz z Nazaretu mówi swoim Apostołom (którzy przecież wszyscy, bez wyjątku, byli pobożnymi Żydami), że w związku z misją jaką im powierza, zostaną... wyłączeni z synagogi, a nawet będą prześladowani i zabijani przez ludzi sądzących, że czynią to na chwałę Boga.

 

Myślę, że w tym kontekście można by powiedzieć, że dzisiejsze czytania stanowią (jak to ujął ostatnio jeden z moich znajomych) swego rodzaju „nauczanie zrównoważone”. Nie popada ono w skrajności. Uczy nas, że nie można patrzeć na misję głoszenia Dobrej Nowiny, jak na zadanie łatwe, proste i przyjemne, z którego można jeszcze czerpać określone profity. Ale również nie można postrzegać tego zadania, jako nieustannego boju, wymagającego jedynie ofiar i poświęcenia.

 

Głoszenie Ewangelii (niezależnie od tego czy ktoś czyni to jako ksiądz, pastor, mąż, żona, osoba samotna), zawsze zawiera w sobie oba elementy. Z jednej strony jest niewątpliwie wspaniałą przygodą, jednak z drugiej, jest przecież bojowaniem na pierwszej linii frontu walki duchowej (a na froncie raczej nie mieszka się w hotelu i nie wyleguje na plaży).

 

Mimo przeciwności ze strony ludzi, mimo zasadzek stawianych przez Nieprzyjaciela ludzkości, każdy głosiciel jest w swojej pracy wspierany przez Ducha Świętego. Tylko On może podpowiedzieć co, gdzie, kiedy i jak należy mówić. Tylko On może sprawić, że Słowo będzie przynosiło konkretny owoc. Tylko On może nas poprowadzić dokładnie tak, jak apostołów dwa tysiące lat temu i mimo przeciwności doprowadzić do wspaniałego zwycięstwa. I choć raczej nie będzie to zwycięstwo opromienione splendorem tego świata, otworzy jednak rzeczywistość stokroć ważniejszą i dla zaangażowanych w swojej pracy „ewangelizatorów” i dla wielu ich słuchaczy...