


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus powiedział do swoich uczniów: Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: Dokąd idziesz? Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu - bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś - bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie - bo władca tego świata został osądzony” (J 16,5-11)
W jednym z ostatnich numerów Rzeczpospolitej ukazały się (zresztą na sąsiadujących ze sobą stronach) dwa ciekawe teksty. Pierwszy z nich zatytułowany: „Poważne tygodniki kuszą seksem”, omawia zmiany jakie dokonały się na rynku prasy polskiej w ciągu ostatnich lat. Okazuje się bowiem, że tzw. „tygodniki opinii” zaskakują ostatnio... okładkami. Na przykład "Wprost" zachęca do przeczytania artykułu pt. "Romans służbowy" zdjęciem kobiety siedzącej w wyjątkowo wyzywającej pozie na kserokopiarce. W "Newsweeku" temat "Idole naszych dzieci" zilustrowano zdjęciem wymalowanej modelki w stylu lalki Barbie. Z kolei tygodnik "Forum" na okładce umieścił grupę roznegliżowanych kobiet i mężczyzn imprezujących w wannie.
- Zaciera się granica pomiędzy tygodnikami opinii a lifestylowymi - komentuje nowy trend prof. Wiesław Godzic, medioznawca z SWPS. - Często nawet pisma takie jak np. "Wprost" prezentują okładki dużo odważniejsze niż tygodniki kolorowe.
Według profesora tygodniki mogą pozwolić sobie na tak zaprojektowane okładki, bo seks przestał w Polsce być tematem tabu” (Agnieszka Niewińska , Jarosław Stróżyk, Poważne tygodniki kuszą seksem, Rzeczpospolita z dnia 13.05.2009 r.).
Znaczenie dalej poszli jednak wydawcy magazynu „Goedele” (drugiego pod względem poczytności kolorowego miesięcznika na rynku belgijskim). „Ostatni numer, na którego okładce założycielka pisma - Goedele Liekens wystąpiła w stroju zakonnicy, został poświęcony w całości tematowi „Niebo i piekło”. Do każdego egzemplarza rozprowadzanego w Belgii dołączono gratis trzy opłatki przypominające hostie. Czytelnicy znaleźli hostie w opakowaniach z wizerunkiem Liekens i fragmentem cytatu z Biblii: „Bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje” (Marcin Szymaniak, Fałszywe hostie jako dodatek do kolorowego pisma, Rzeczpospolita z dnia 13 maja 2009 r.)
Czytając te doniesienia, z jeszcze większą gorliwością modlę się o nowe zesłanie Ducha Świętego. Pan Jezus w przytoczonym dzisiaj fragmencie Ewangelii przypomina, że jednym z „zadań” Ducha Świętego jest przekonywanie świata o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. Okazuje się zaś, że człowiek współczesny ma coraz większe problemy właśnie z ustaleniem najbardziej podstawowych, nienaruszalnych wartości. Były one skutecznie „zmiękczane” przez lata działań różnych środowisk antykościelnych, doprowadzając w efekcie do tego, że trudno już czasami odróżnić to, co właściwe, od tego, co stanowi grzeszny, szatański spisek wymierzony przeciwko człowiekowi. Okazuje się bowiem, że polityczna poprawność, swoboda wypowiedzi, wolność wyrazu artystycznego stają się dzisiaj wspaniałym płaszczykiem maskującym dla działań przekraczających nie tylko granice dobrego smaku, ale coraz częściej ingerujących w najświętsze dla ludzi wartości.
Może jednak zapytasz, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, w jaki sposób Duch Święty będzie przekonywał świat o grzechu, sprawiedliwości i sądzie?
Nie wiem... Nie jestem... Duchem Świętym
Sądzę jednak, że nie będzie wielkim błędem, jeśli powiem, że Pocieszyciel będzie przede wszystkim przypominał wszystko, co powiedział sam Jezus (por. J 14,26). Dzięki temu skieruje ludzkie myśli i nasze „wartościowanie”, w stronę jedynego pewnego i nienaruszalnego wyznacznika jakim jest Słowo Boże. Kierując zaś ku Niemu, będzie nam pomagał odnaleźć drogę zmierzającą do wiecznych przybytków, przygotowanych przez naszego Pana i oczekujących na nasze zamieszkanie.
To dla chrześcijan nie jest smutna wiadomość. Gorzej z tymi, którzy łudzą się jeszcze wygraną władcy tego świata. On (jak przypomina dzisiejsze Słowo Boże) już został osądzony, a jego czas szybko zbliża się do końca. Może właśnie dlatego tak się spieszy, aby przed swoją ostateczną klęską, pociągnąć jak najwięcej ofiar ze sobą.