


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej” (Mk 1,21-28)
Nie tak dawno, na naszym Portalu został opublikowany fantastyczny tekst Adama Szewczyka (znanego muzyka i wokalisty, którego niektóre wideoklipy można zobaczyć także w naszym Serwisie Opoka.tv). Adam, między innymi na postawie własnych doświadczeń i obserwacji współczesnego świata, bardzo trafnie zdiagnozował w swoim artykule niektóre fałszywe przekonania dotyczące małżeństwa i seksu.
Między innymi podkreślił bardzo wyraźnie, że seks został stworzony przez Boga dla naszego dobra. Owszem, jest to potężna siła, której rozporządzanie Stwórca powierzył człowiekowi. Lecz przecież, „seks jest baaaaardzo przyjemny. Ale to wcale nie przyjemność jest w nim najważniejsza. (...) Powołaniem człowieka nie jest pogoń za przyjemnościami, tylko szukanie wartości. Jeżeli przyjemność uznamy za nadrzędną wartość naszego życia, w jakimś sensie przestajemy być ludźmi” (Adam Szewczyk, Bóg stworzył seks!).
Wydaje się, że również dzisiejsza Ewangelia pokazuje jasno, że dary Boże, stoją w jaskrawej sprzeczności z „darami” demonicznymi. Owszem i w jednym i w drugim przypadku można mówić o jakichś nadnaturalnych zdolnościach (może nawet cudach), owszem i w jednym i drugim przypadku „adresatem” tych darów jest człowiek, jednak efekt końcowy pójścia za głosem Nieprzyjaciela jest krańcowo różny od powierzenia się kochającym dłoniom Jezusa.
Wystarczy popatrzeć na opisanego w dzisiejszej Ewangelii człowieka opętanego przez ducha nieczystego. Dokładnie tak, jak dzieje się to we współczesnej rzeczywistości, ten duch potrafi bardzo głośno krzyczeć, szczególnie mocno protestując przeciw Jezusowi Chrystusowi i Jego planom. Ten duch posiada bowiem jasne i wyraźne rozeznanie, że w konfrontacji z Bożą mocą i zamysłem Stwórcy, on sam, już „na wstępie” jest przegrany. Być może dlatego krzykiem i innymi „medialnymi chwytami” próbuje przykryć swoją przegraną oraz dokonać przy okazji odpowiedniej „samoprezentacji”.
Koniec każdego demona znajdującego się w zasięgu mocy Bożej jest jednak jasny. Mimo szarpaniny, mimo dramatycznych prób zachowania jakiegokolwiek przyczółka w świecie rzeczywistym, na rozkaz Jezusa, każdy zły duch musi opuścić swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania i odejść w niesławie.
W tym kontekście dziwię się więc niektórym osobom, które wciąż brną w mroczne zaułki seksu oderwanego od uczuć, czyniąc go jedynie narzędziem do zaspokojenia swoich popędów i namiętności. Rzeczywiście, dokładnie tak jak napisał Adam Szewczyk, takie osoby mają w sobie coraz mniej człowieczeństwa, upodobniając się raczej do zwierząt reagujących instynktownie na pewne bodźce zewnętrzne.
Boję się jednak, aby w życiu tych osób, instynkty nie wzięły ostatecznie góry nad resztkami człowieczeństwa, gdyż w tym przypadku, zamiast być panami i „kowalami swojego losu”, staną się niewolnikami… natury. I jakkolwiek byśmy chcieli ekologicznie podejść do tematu, musimy przyznać, że powołaniem człowieka nie jest maksymalne utożsamianie się z naturą, lecz raczej budowanie kultury.
Kultura wyróżnia bowiem człowieka z całego świata innych bytów stworzonych. Nie może to być jednak „kultura śmierci”, gdzie każda spotkana „jednostka” jest oceniana jedynie pod kątem użyteczności i przydatności do zaspokojenia moich pragnień, lecz kultura miłości, gdzie każdy człowiek ma swoją niezaprzeczalną i niezniszczalną godność wynikającą z aktu stworzenia, tego aktu, do którego Bóg zaprosił również mężczyznę i kobietę, dając im możliwość przeżywania błogosławionego, pięknego, świętego i... rozkosznego zespolenia seksualnego.