


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Faryzeusze przystąpili do Jezusa, chcąc Go wystawić na próbę, i zadali Mu pytanie: Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu? On odpowiedział: Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela. Odparli Mu: Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją? Odpowiedział im: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo. Rzekli Mu uczniowie: Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić. Lecz On im odpowiedział: Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!” (Mt 19,3-12)
Mimo, że dzisiejsze pierwsze czytanie na pierwszy rzut oka nie ma wiele wspólnego z dzisiejszą Ewangelią ponieważ przypomina o pierwszych dniach pobytu Izraelitów w Ziemi Obiecanej, wydaje mi się, że zawiera pewien klucz do zrozumienia tekstu nowotestamentalnego. Nie będę w tym miejscu przytaczał tekstu Księgi Jozuego go w całości, pozwolę sobie jednak na „wyłowienie” kilku, kluczowych moich zdaniem wersetów. Kiedy bowiem Jozue zgromadził w Sychem wszystkie pokolenia Izraela, przypomniał im między innymi, że „po drugiej stronie Rzeki mieszkali wasi przodkowie od starodawnych czasów: Terach, ojciec Abrahama i Nachora, którzy służyli bogom cudzym, lecz Ja wziąłem ojca waszego Abrahama z kraju po drugiej stronie Rzeki i przeprowadziłem go przez całą ziemię Kanaan i rozmnożyłem ród jego, dając mu Izaaka. (...) Ja wyprowadziłem przodków waszych z Egiptu. (...) Zaprowadziłem was później do kraju Amorytów, mieszkających za Jordanem; walczyli z wami, lecz Ja dałem ich w wasze ręce. Zajęliście wtedy ich kraj, a Ja wyniszczyłem ich przed wami. Również powstał Balak, syn Sippora, król Moabu, i walczył z Izraelem. Posłał też i wezwał Balaama, syna Beora, by wam złorzeczył. Lecz Ja nie chciałem słuchać Balaama: musiał on was błogosławić, a Ja wybawiłem was z jego ręki. Przeprawiliście się następnie przez Jordan i przyszliście do Jerycha. Mieszkańcy Jerycha walczyli z wami, a również Amoryci, Peryzzyci, Kananejczycy, Chetyci, Girgaszyci, Chiwwici i Jebusyci, lecz wydałem ich w wasze ręce. Wysłałem przed wami szerszenie, które wypędziły przed obliczem waszym dwu królów amoryckich. Nie dokonało się to ani waszym mieczem, ani łukiem. Dałem wam ziemię, około której nie trudziliście się, i miasta, których wyście nie budowali, a w nich zamieszkaliście. Winnice i drzewa oliwne, których nie sadziliście, dają wam dziś pożywienie” (por. Joz 24,1-13)
Wydaje mi się, że historia przypomniana przez Jozuego wszystkim pokoleniom Izraela, miała na celu przede wszystkim uświadomienie im ich odrębności (wyjątkowości) i szczególnego powołania, jakim obdarzył ich Bóg. Następca Mojżesza przypomniał też ludziom, że wyjście z ziemi egipskiej (a przed tym jeszcze inne historie starotestamentalne dotyczące na przykład Abrahama i jego potomstwa) zawsze dokonywało się wśród znaków i cudów. Mimo, że Abraham i jego rodzina, służyli wcześniej Bogom obcym, w jednym momencie opuścili Haran a wraz z tym porzucili wszelkie prawa jakie wcześniej znali. Zamiast tego zdecydowali się służyć Bogu Izraela, przyjmując też Jego prowadzenie i zachowując Jego przykazania.
Mając na uwadze powyższą historię jestem zdziwiony, że faryzeusze pytając Jezusa o dopuszczalność rozwodu w małżeństwie, tak naprawdę „zadeklarowali”... chęć powrotu do „ziemi”, z której wyprowadził ich Bóg. W efekcie, zamiast prawa Bożego zamierzonego dla człowieka od początku, chcieliby przyjąć prawo obce, wymyślone przez ludzi, i to jedynie ze względu na zatwardziałość ich serc.
Myślę, że bardzo podobnie dzieje się w świecie współczesnym. Zewsząd jesteśmy świadkami ogólnej presji wywieranej przez różnego typu „postępowe” organizacje, które próbują przedstawiać Boże prawo (dla małżeństwa, rodziny i każdego człowieka) jako zacofane, a tym samym nieaktualne we współczesnej rzeczywistości. Twierdzą, że wszyscy powinni mieć prawo do rozwodu, ponieważ jedynie to może zagwarantować szczęście i pomyślność dla każdego człowieka.
Z powodu takiej presji, swoistej „reklamy” wolnych związków (a także braku dojrzałości do małżeństwa i różnego typu zwiedzeń duchowych), w ostatnim okresie rozpada się w Polsce prawie co trzecie małżeństwo.
Czy jednak ludzie idący własnymi ścieżkami w poszukiwaniu szczęścia i pokoju, doświadczają takiego błogosławieństwa, jakie było udziałem Izraela wychodzącego z ziemi egipskiej i porzucającego wymyślone przez ludzi prawo? Czy naprawdę doświadczają znaków i cudów na swojej drodze?
Jeśli tak się nie dzieje, być może warto zastanowić się, czy przyczyna takiego stanu rzeczy, nie kryje się w coraz powszechniejszej i bezmyślnej akceptacji różnych ludzkich przepisów, które, odchodząc od Bożych praw, zamiast przynosić każdemu szczęście i radość, wnoszą w życie ludzkie jedynie smutek i doświadczenie porażki...