Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Po swojemu...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie” (Mk 6,53-56)

 

Kilka dni temu w jednym tylko wydaniu Rzeczpospolitej (z dnia 3.02.2009 r.), znalazły się dwa bardzo ciekawe artykuły bezlitośnie obnażające oblicze współczesnej cywilizacji.

 

W wywiadzie jakiego udzielił redaktorowi Marcinowi Rafałowiczowi Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji i autor książki „Mitologia efektu cieplarnianego” znalazła się między innymi informacja o działaniach podejmowanych przez szefa brytyjskiej komisji ds. ekologii Jonathon’a Porritt’a, który nawołuje do wprowadzenia limitu na… rodzenie dzieci, dotowania aborcji i antykoncepcji, a także zaprzestania leczenia ludzi śmiertelnie chorych. Ma się to jego zdaniem przyczynić do ograniczenia produkcji dwutlenku węgla i zmniejszenia problemu globalnego ocieplenia. Abstrahując od wątpliwych, zdaniem Tomasza Teluka, argumentów dotyczących globalnego ocieplenia (a raczej roli człowieka w tym procesie), można by zapytać o sens takich ofiar składanych na ołtarzu ekologii.

 

Jest to tym istotniejsze pytanie, że ze zjawiskiem eutanazji mamy do czynienia coraz częściej.

 

W artykule „Eluana umrze w Udine” dziennikarz Rzeczpospolitej - Piotr Kowalczuk przypomina pokrótce historię młodej Włoszki, znajdującej się od 17 lat w stanie wegetatywnym, która, zgodnie z wyrokiem sądu wkrótce umrze z głodu w prywatnej lecznicy w Udine. „W poniedziałek wieczorem pod Kliniką Błogosławionego Luigiego Talamoni w Lecco, gdzie Eluana spędziła ostatnie 14 lat, zebrali się na modlitewnym czuwaniu aktywiści stowarzyszeń ochrony życia i organizacji katolickich. Antonelle Vian z Ruchu Pomocy Życiu pokazała licznie zgromadzonym ekipom telewizyjnym butelkę z wodą, chleb i świeczkę: „To wszystko, czego Eluana potrzebuje do życia. Wiem, że nie chce umrzeć, ale nie może tego powiedzieć, więc krzyczę za nią” - mówiła. Protestujący próbowali przeszkodzić w wywiezieniu kobiety do Udine, gdzie w lecznicy La Quiete czeka ją „słodka śmierć”: znieczulenie i przerwanie sztucznego odżywiania. Na miejsce przybyła policja. O godzinie 1.30 karetka z Eluaną opuściła bez przeszkód katolicką klinikę. Przed 6 rano zajechała do La Quiete, gdzie również czekali demonstranci. Przez najbliższe trzy dni kobieta będzie jeszcze sztucznie odżywiana, ale potem zacznie powoli umierać z głodu. Zdaniem ekspertów Eluana umrze najdalej po miesiącu: jej serce przestanie bić” (Piotr Kowalczuk, Eluana umrze w Udine, Rzeczpospolita z dnia 3.02.2009 r.)

 

W dodatku przypadek Eluany nie jest odosobniony. „W marcu miną cztery lata od chwili, gdy od sztucznego odżywiania została odłączona Amerykanka z Florydy, 41-letnia Terri Schiavo. Jej historię śledził cały świat. Mąż Terri, która od 15 lat znajdowała się w stanie wegetatywnym, walczył w sądzie o odłączenie żony od aparatury podtrzymującej ją przy życiu. Rodzice twierdzili, że chce jej śmierci, by wziąć ślub z inną kobietą. Przekonywali, że córkę można uratować dzięki rehabilitacji i że już można się z nią porozumieć. Sąd przyznał jednak rację mężowi. 18 marca 2005 roku Terri przestała być sztucznie odżywiana. Zmarła po 13 dniach. To był najgłośniejszy przypadek eutanazji w ostatnich latach. Ale podobnych spraw trafia do sądów więcej. W 1992 roku decyzją brytyjskiego sądu i na prośbę rodziny od sztucznego odżywiania został odłączony Tony Bland, który w stanie wegetatywnym znalazł się po katastrofie na stadionie Hillsborough w 1989 roku.

 

Trzy lata później podobna decyzja zapadła w Irlandii. Kobieta, której odłączono sztuczne odżywianie, znajdowała się w śpiączce od ponad 20 lat. W ubiegłym roku lekarze szpitala w Seulu odmówili odłączenia sztucznego odżywiania 75-letniej pacjentce, która - z powodu zatrzymania krążenia - zapadła w śpiączkę. Jej dzieci zwróciły się o pomoc do Sądu Najwyższego, przekonując, że ich matka była przeciwna podtrzymywaniu życia przez maszyny. Sąd - pierwszy raz w historii Korei Południowej - zgodził się na eutanazję” (Rzeczpospolita z dnia 3.02.2009 r.)

 

Zresztą za tym samym dziennikiem (tym razem wydaniem z dnia 5 lutego 2009 r.) warto przypomnieć, że w samej tylko Belgii przeprowadzono w ubiegłym roku 702 eutanazje. To o 42 procent więcej niż rok wcześniej. Dla porównania - w 2003 roku było 235 takich przypadków.

 

Co gorsza, chrześcijanie, którzy nie chcą pozostawać biernymi świadkami ludzkich tragedii i pragną naśladować Jezusa, są często dyskryminowani. Tak stało się chociażby w przypadku Caroline Petrie, która jako pielęgniarka środowiskowa zaproponowała jednej ze swoich podopiecznych, że się za nią pomodli.

 

„W Winscombe w North Somerstet odwiedziła starszą panią. „Spędziłam u niej 20 - 25 minut. Przed wyjściem zapytałam, czy chce, żebym się za nią pomodliła. Odpowiedziała »Nie, dziękuję«” - opowiadała dziennikarzom „Daily Telegraph”.

 

Petrie niemal natychmiast została wezwana przez pracodawcę, który zażądał wyjaśnień. Zaraz potem została zawieszona w wykonywaniu obowiązków, a w tym tygodniu może się okazać, że straci pracę.

 

Pracodawca uznał, że Petrie naruszyła pielęgniarski kodeks dobrego zachowania

 

- To absolutnie zdumiewająca, szokująca i przykra historia. Oto, do czego prowadzi poprawność polityczna. Profesjonalna pielęgniarka, która ani nie chciała nikogo obrazić, ani nie zamierzała nikomu zrobić nic złego, ani nie głosiła chrześcijańskich nauk, musi cierpieć z powodu swojej wiary. To absurd dzisiejszych czasów- mówi „Rz” John Rushton, prezenter radiowy i telewizyjny zajmujący się m.in. tematyką religijną.

 

Starsza pani poskarżyła się, bo pytanie o modlitwę bardzo ją zdziwiło. Podobno nie czuła się obrażona. Jednak pracodawca od razu uznał, że Petrie naruszyła pielęgniarski kodeks dobrego zachowania i zgodnie z nim złamała zasadę zachowania religijnej neutralności. Tym bardziej że to nie pierwszy taki incydent z jej udziałem.

 

Kilka miesięcy temu Petrie dała jednemu z pacjentów ręcznie wykonaną kartkę z modlitwą. Natychmiast dostała upomnienie na piśmie. „Nie wolno wykorzystywać zawodowego statusu do promowania kwestii, które nie są związane ze zdrowiem” - napisał pracodawca i nakazał jej wziąć udział w kursie poświęconym równouprawnieniu oraz różnorodności etnicznej i rasowej. Zagroził, że kolejny taki incydent będzie oznaczał wszczęcie dyscyplinarnych procedur.

 

- Chrześcijanie w Wielkiej Brytanii coraz częściej nie przyznają się, że są chrześcijanami, bo są oskarżani o to, iż obrażają czyjeś uczucia. Wierni żadnej innej religii nie mają takich problemów - przekonuje Rushton. Niedawno głośno było o pracownicy linii lotniczych British Airways, która do pracy przyszła z krzyżem na szyi. Gdy odmówiła jego zdjęcia, została odesłana do domu. - British Airways pozwalają nosić muzułmankom chusty, a Sikhom turbany. Tylko chrześcijanie mają zakaz eksponowania symboli swojej wiary - mówiła Nadia Aweida. Do aresztu trafił też chrześcijanin, który rozdawał ulotki podczas wiecu homoseksualistów. A na uniwersytecie w Birmingham zawieszono Chrześcijański Związek Studentów, ponieważ nie chciał przyjmować w swoje szeregi przedstawicieli innych religii (Katarzyna Zuchowicz, Kara za modlitwę o zdrowie, Rzeczposppolita z dnia 2.02.2009 r.)

 

Kiedy czytam przytoczone wyżej przykłady w kontekście dzisiejszego fragmentu ewangelicznego, nie dziwię się, że ludzkość ma coraz większe problemy. Stając się bowiem wyrocznią we wszystkich możliwych sprawach dotyczących życia i śmierci, de facto zajmuje miejsce Boga, który wciąż ma dobre propozycje dla człowieka.

 

Niestety o ile dwa tysiące lat temu „ludzie biegali po całej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa Jezus. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie”, o tyle dzisiaj ludzie nie tylko zabraniają wspominania Imienia Jezusa - Mesjasza, ale próbują swoimi wyrokami ustalić co jest dobre, a co złe dla człowieka.

 

Niestety opierając się jedynie na swoich przesłankach, w zdecydowanej większości przypadków wybierają zło...