


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus powiedział do ludu: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto /we Mnie/ wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6,44-51)
Jak to naprawdę jest?
Czy Bóg skazuje z góry niektórych ludzi na piekło, tylko z racji tego, że nie mają szans poznać Jezusa i dowiedzieć się o drodze zbawienia przygotowanej przez Boga?
Wydaje się, że nie...
Liczne świadectwa biblijne i pozabiblijne potwierdzają, że Bóg chce dotrzeć z przesłaniem Dobrej Nowiny do każdego człowieka. Przez swojego Ducha Świętego wzbudza On w sercach ludzkich pragnienie poznania Boga, a w dogodnym czasie zaspokaja to pragnienie stawiając na naszej drodze świadków wiary. Mówi o tym na przykład dzisiejsze pierwsze czytanie: „Anioł Pański powiedział do Filipa: Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta - powiedział anioł Pański do Filipa. A on poszedł. Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. Podejdź i przyłącz się do tego wozu - powiedział Duch do Filipa. Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: Czy rozumiesz, co czytasz? - zapytał. A tamten odpowiedział: Jakżeż mogę /rozumieć/, jeśli mi nikt nie wyjaśni? I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim. A czytał ten urywek Pisma: Prowadzą Go jak owcę na rzeź, i jak baranek, który milczy, gdy go strzygą, tak On nie otwiera ust swoich. W Jego uniżeniu odmówiono Mu słuszności. Któż zdoła opisać ród Jego? Bo Jego życie zabiorą z ziemi. Proszę cię, o kim to Prorok mówi, o sobie czy o kimś innym? - zapytał Filipa dworzanin. A Filip wychodząc z tego /tekstu/ Pisma opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie. W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: Oto woda - powiedział dworzanin - cóż przeszkadza, abym został ochrzczony? Odpowiedział Filip: Można, jeśli wierzysz z całego serca. Odparł mu: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go. A kiedy wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i dworzanin już nigdy go nie widział. Jechał zaś z radością swoją drogą. A Filip znalazł się w Azocie i głosił Ewangelię od miasta do miasta, aż dotarł do Cezarei” (Dz 8,26-40)
Bardzo podobnie zadziałał Bóg w sercu mojego znajomego księdza, którego poznałem w ubiegłym roku na rekolekcjach w Austrii. Ten młody człowiek - Maksym Popow, rodowity Rosjanin, wnuk sekretarza partyjnego i syn oficera politycznego armii radzieckiej, mieszkał przez pewien czas z rodzicami w Berlinie. Tam właśnie, pewnego dnia przechodził obok jednego z katolickich kościołów. Nagle niespodziewanie poczuł dotknięcie, niemal fizyczną obecność Kogoś dobrego. Wstąpił do kościoła i próbował się modlić. Po powrocie do Tomska, zaczął czytać Biblię, potem na własną rękę, w mocno zlaicyzowanym środowisku, próbował szukać jakichś chrześcijan. Przez pewien czas uczęszczał na spotkania do kościoła baptystycznego, jednak w końcu odkrył swoje miejsce w kościele katolickim. Mimo super obiecującej kariery zawodowej (oprócz teologii jest dyplomowanym psychoterapeutą, świetnie posługuje się kilkoma językami), zdecydował się zostać zakonnikiem i księdzem. W dodatku, nie wycofał się z tej drogi, pomimo zdiagnozowanej jeszcze przed ślubami wieczystymi i święceniami kapłańskimi, choroby - stwardnienia rozsianego. Z olbrzymim zaangażowaniem i emanując wielką radością i pokojem serca, wytrwale posługuje jako ksiądz, ale przede wszystkim świadek wiary.
Myślę, że chociażby przez te przykłady Bóg wyraźnie potwierdza, że nikt nie może przyjść do Niego jeśli On sam go nie pociągnie. Jednak bardzo często On sam wzbudza w sercu ludzkim pragnienia poznawania Go, ale też zaspokaja je na różne sposoby, tak, aby każdy człowiek mógł doświadczyć jego miłości.