


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19,25-27)
Uczestniczę właśnie w bardzo ciekawym spotkaniu odbywającym się w Hainburgu, w Austrii. Zebrali się tu przedstawiciele różnych tradycji chrześcijańskich (w tym też przedstawiciele wspólnot i ruchów katolickich z całego świata), aby modlić się i rozmawiać o pojednaniu między wyznawcami Chrystusa, w tym również z tymi, którzy wywodzą się z Narodu Wybranego. Od czasu do czasu w modlitwach i rozmowach pojawia się również osoba Maryi, Matki Jezusa, ale co ciekawe, nie jako rzeczywistość dzieląca różnych chrześcijan, lecz jako osoba bardzo ważna w zrozumieniu naszej chrześcijańskiej historii.
Większość zebranych dzieli się swoimi doświadczeniami pokazującymi niestety, że Maryja była często stawiana na niewłaściwym miejscu, zależnym zresztą od tradycji kościelnej z której wywodzili się jedni czy drudzy chrześcijanie.
Tak więc, jak powiedział jeden z żydowskich (mesjanistycznych) uczestników spotkania, przede wszystkim oderwano Maryję od jej korzeni. To powoduje, że jest Ona często przedstawiana jako piękna pani, o błękitnych oczach i blond włosach. Niestety, takie przedstawienie Maryi, może nawet spowodować niewłaściwe odniesienia do Jej Syna, a przede wszystkim do narodu, z którego Ona się wywodziła.
Inny obraz Maryi opisała obecna na spotkaniu Hiszpanka. Powiedziała, że w jej kraju Maryja bardzo często jest przedstawiana jako kobieta ubrana w czarne, żałobne szaty. Taki zaś obraz najczęściej kojarzy się z bólem, smutkiem i ma bardzo małe przełożenie na pokazywanie rzeczywistości zmartwychwstania i chwały do jakiej wezwani są wszyscy chrześcijanie.
Jeszcze innym wyobrażeniem Maryi (tak bardzo dotykającym braci protestantów) jest Jej nadmierne wywyższanie i gloryfikowanie. To z kolei powoduje, że myśli się o Niej, jako o osobie nie doświadczającej raczej ludzkich boleści, problemów i kłopotów, czyli... zupełnie oderwanej od rzeczywistości w jakiej żyjemy.
Być może właśnie dlatego ze szczególną uwagą powinniśmy się pochylić nad przytoczonym dzisiaj fragmentem Ewangelii wg św. Jana.
Mimo, że zawiera on jedynie krótki opis sceny rozgrywającej się na Golgocie, przekazuje jednak kilka ważnych informacji o Osobie Maryi. Przede wszystkim pokazuje on Maryję, jako matkę przeżywającą niesamowite cierpienia związane z męką jej pierworodnego Syna. Pokazuje Ją też, jako osobę będącą w dobrych relacjach (można nawet powiedzieć, że we wspólnocie) z innymi osobami znajdującymi się w otoczeniu Jezusa. Pokazuje wreszcie tę dzielną Żydówkę, jako pokorną i wierną służebnicę Pana, potrafiącą w pokorze przyjmować wolę Bożą.
W świetle powyższego tekstu biblijnego, a także w kontekście niewłaściwego obrazu Maryi, jaki czasami pojawia się w naszej mentalności, być może więc w dniu dzisiejszym każdy czytelnik tekstów biblijnych jest wzywany do udzielania szczególnej i osobistej odpowiedzi na pytanie dotyczące mojego własnego życia. Czy przypadkiem w mojej codzienności nie powielam obrazu Maryi - żałobniczki? A może jestem już zupełnie oderwany (lub też dążę do oderwania) od ziemskiej rzeczywistości, uważając takie działanie za… furtkę do raju?
Być może jednak prawidłową postawą każdego chrześcijanina (tak jak stało się to w życiu Maryi) jest towarzyszenie Jezusowi w każdej okoliczności życia, w tym także (może nawet szczególnie) pod Jego krzyżem, współprzeżywanie Jego cierpień, doświadczenie wspólnoty z innymi wierzącymi, po to, aby być coraz bliższym uczniem Pana.
Być może wraz ze św. Janem (ale myślę, że także z Maryją) należy wejść w hymn dziękczynienia i uwielbienia. Przecież każdy z nas (jak zachęca do tego dzisiejsze czytanie) powinien „z radością dziękować Ojcu, który nas uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie - odpuszczenie grzechów. On jest obrazem Boga niewidzialnego - Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone” (Kol 1,12-16)