Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Niewola Jezusa / niewola świata

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Gdy Jezus ukazał sie swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje. Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: Pójdź za Mną!” (J 21,15-19)

 

Czytając dzisiejszy fragment Ewangelii wg św. Jana uświadamiam sobie (prawie z przerażeniem), że decyzja pójścia za Jezusem zawsze oznacza zgodę na różne wyrzeczenia, czasami włącznie z największą ofiarą jaką jest złożenie życia za wiarę. Przypomina mi o tym również dzisiejsze pierwsze czytanie z Dziejów Apostolskich: „Król Agryppa i Berenike przybyli do Cezarei powitać Festusa. Gdy przebywali tam dłuższy czas, Festus przedstawił królowi sprawę Pawła: Feliks pozostawił w więzieniu pewnego człowieka - powiedział. Gdy byłem w Jerozolimie, arcykapłani i starsi żydowscy wnieśli przeciw niemu skargę, żądając dla niego wyroku skazującego. Odpowiedziałem im: Rzymianie nie mają zwyczaju skazywania kogokolwiek na śmierć, zanim oskarżony nie stanie wobec oskarżycieli i nie będzie miał możności bronienia się przed zarzutami. A kiedy przybyli tutaj bez żadnej zwłoki, sprawując następnego dnia sądy, kazałem przyprowadzić tego człowieka. Oskarżyciele nie wnieśli przeciwko niemu żadnej skargi o przestępstwa, które podejrzewałem. Mieli z nim tylko spory o ich wierzenia i o jakiegoś zmarłego Jezusa, o którym Paweł twierdzi, że żyje. Nie znając się na tych rzeczach, zapytałem, czy nie zechciałby udać się do Jerozolimy i tam odpowiadać przed sądem w tych sprawach. Ponieważ Paweł zażądał, aby go zatrzymać do wyroku Cezara, kazałem go strzec, dopóki go nie odeślę do Najdostojniejszego” (Dz 25,13-21)

 

W świetle przytoczonych dzisiaj tekstów biblijnych, myślę, że i św. Piotr, i wielu, wielu innych świadków Jezusa żyjących na przestrzeni ostatnich XX wieków, mogłoby z całą świadomością podpisać się pod słowami św. Pawła zanotowanymi w dwudziestym rozdziale Dziejów Apostolskich: „Przynaglany Duchem, udaję się do Jerozolimy; nie wiem, co mnie tam spotka oprócz tego, że czekają mnie więzy i utrapienia, o czym zapewnia mnie Duch Święty w każdym mieście” (Dz 20,22).

 

Wyznawanie wiary w Jezusa zawsze bowiem wywoływało i będzie wywoływało sprzeciw. Chrześcijanom zawsze będzie się zarzucało naruszanie sfery wolności człowieka, wiarę w jakieś średniowieczne zabobony, zacofanie, homofobię itp.

 

Myślę, że słysząc takie zarzuty, zawsze trzeba być świadomym, że „nie toczymy walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich” (por. Ef 6,12). To bowiem nie poszczególnych osobom, lecz Szatanowi zależy na tym, aby zaślepić umysły ludzkie, po to, aby nie olśnił ich blask Ewangelii chwały Chrystusa” (por. 2 Kor 4,4).

 

Można jednak postawić pytanie: Co Szatan i ten świat oferują w zamian? Czy rzeczywiście niczym nieskrępowana wolność, „korzystanie z życia”, odrzucenie jakichkolwiek norm moralnych przynosi człowiekowi wolność i szczęście? Czy nie jest przypadkiem tak, że raczej wpędza go w niewolę?

 

Wystarczy poczytać trochę prasy codziennej, czy prześledzić doniesienia różnych portali internetowych, aby zobaczyć, że wiele osób, które złożyły swoją nadzieję w bogactwie, pieniądzach, sławie, popularności itp., bardzo (często wcześniej, czy później) doświadcza krachu nie tylko na giełdzie papierów wartościowych, lecz przede wszystkim w swoim życiu...

 

Patrząc chociażby tylko na tę rzeczywistość, można bez problemu powiedzieć, że lepiej iść za Jezusem... Nawet jeśli oznacza to obecnie więzy i ucisk, droga za Nim wiedzie do nagrody i pełni szczęścia...