Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Nie jestem godzien?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jan Chrzciciel tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym. W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1,6b-11)

 

„Panie nie jestem godzien”...

 

Ta fraza zaczerpnięta z Ewangelii (a konkretnie sceny spotkania Jezusa z setnikiem rzymskim - por. Mt 8,8; Łk 7,6)) znana jest również szeroko w liturgii katolickiej. Niestety, ta sama fraza, rozumiana w sposób opatrzny, bardzo często przekłada się na codzienne życie i zwyczaje wielu chrześcijan. Z jednej bowiem strony cieszą się oni swoją relacją z Jezusem, z drugiej jednak, nie za bardzo chcą o niej świadczyć w codziennym życiu. Wciąż tłumaczą, że są niegodni aby to czynić, a takim zadaniem powinni się raczej zająć księża, pastorzy, misjonarze czy inni pełnoetatowi pracownicy kościelni.

 

Dlatego też spokojnie uczestniczą w takich czy innych nabożeństwach, jedynie od czasu do czasu włączając się w jakąś inną aktywność nie przekraczającą murów parafii czy zboru. Wciąż tłumaczą innym (i uspokajają swoje sumienie), że nie są godni, aby „głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”.

 

Wydaje mi się jednak, że dzisiejsze teksty biblijne przeczą takim stereotypom myślowym.

 

Przytoczona dzisiaj Ewangelia pokazuje św. Jana Chrzciciela, który również zdecydowanie twierdzi, że nie jest godzien rozwiązać nawet rzemyka u sandałów Mesjasza. Gdy jednak Mesjasz zjawia się przed nim, na Jego słowo „czyni wszystko, co sprawiedliwe” (por. Mt 3,15).

 

Z kolei drugie czytanie ukazuje nam postać Szymona - Piotra, ucznia, który przecież trzykrotnie zaparł się Jezusa i nie miał nawet odwagi, aby stanąć pod krzyżem podczas Jego męki. Ten sam uczeń, kilka lat po śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Pana, a przede wszystkim po wydarzeniu Zielonych Świąt - z odwagą głosi Słowo Boże, udowadniając wszystkim, że Jezus jest zapowiedzianym Mesjaszem. Co więcej, Piotr tak mocno oddaje się tej misji, że przekracza próg domu pogańskiego setnika Korneliusza i zwiastuje Dobrą Nowinę wszystkim jego domownikom.

 

Patrząc na te osoby wydaje mi się, że jeśli one określały siebie jako niegodne pracy dla Pana, to co dopiero powinien powiedzieć każdy z nas?

 

W rzeczywistości chyba nikt nie jest godny, aby głosić święte Słowo Boże. Tak naprawdę nikt z nas nie zasługuje na powierzenie mu takiego zadania. Gdyby nie wyraźne polecenie Jezusa, gdyby nie łaska Boża i pomoc Ducha Świętego, nikt z nas nie mógłby nawet marzyć o włączeniu się w to dzieło.

 

A jednak to właśnie na mocy Chrztu Świętego, który nie tylko włącza nas w rodzinę chrześcijańską i wyposaża nadprzyrodzonymi łaskami, ale też zobowiązuje do dawania świadectwa o naszym Panu, każdy z nas powinien być gotowy do wyruszenia nawet na krańce ziemi, aby nieść przesłanie o miłości Boga do człowieka.

 

We wspaniały sposób uczynili to moi przyjaciele Iwonka i Jacek z Kościoła Ewangelicko - Augsburskiego. Od kilkunastu miesięcy żyli pragnieniem wyjazdu misyjnego do Afryki, aby w miarę możliwości pomóc miejscowej ludności zarówno poprzez ofiarowanie daru wzmacniającego duchowo (Biblii) jak i daru materialnego umożliwiającego rozwój różnych warsztatów rzemieślniczych dających pracę ludziom w małym afrykańskim państewku - Burkina Faso.

 

Aby zrealizować swój zamiar prowadzili przez kilka miesięcy, w gronie swoich znajomych, zbiórkę pieniężną na potrzeby tej misji, a ponieważ od wielu lat śpiewają również w chórze gospel, wraz ze swoimi przyjaciółmi - muzykami - zorganizowali cykl koncertów, które wsparły tę inicjatywę.

 

Zaledwie po roku (wolontaryjnej i pozazawodowej) aktywności - polecieli do Afryki i w konkretny sposób dali świadectwo o miłości Boga, nie tylko słowem, ale i konkretnym czynem. Co więcej, ta mała misja, którą wspomaga jedynie kilku wolontariuszy, wciąż przygotowuje nowe plany misyjne, aby coraz więcej ludzi mogło poznać najwspanialsze przesłanie Dobrej Nowiny.

 

Owszem, patrząc tylko przez pryzmat naszych grzechów i niedoskonałości, nikt z nas nie jest godny, aby stać się narzędziem w rękach Pana. A jednak to On sam postanowił nas wybrać i używać jako swoich ust, rąk, nóg...

 

Iwonka, Jacek, Agnieszka, Beatka, Monika i wielu, wielu innych ludzi na całym świecie, wciąż odważnie wskazuje na Tego, który jest umiłowanym Synem Ojca Niebieskiego i który wciąż chrzci ludzi Duchem Świętym i ogniem.