Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Nic z przymusu

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus powiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,1-8)

 

Mój serdeczny przyjaciel - ksiądz katolicki, przez pewien czas piastował godność notariusza i sędziego Biskupiego Sądu Metropolitalnego. Kiedy przyszło mu czytać przytoczone dzisiaj przez Jezusa słowa przypowieści: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi”, zwykł uderzać się w piersi, jak czyni się przy wyznaniu win. Myślę jednak, że akurat ten kapłan mógłby być stawiany za wzór zaangażowania i poświęcenia dla innych. Wiele razy wspierał w różnoraki sposób wiele osób, które mogły być pewne, że znajdą u niego zrozumienie w ich trudnych problemach. Co więcej, w swojej pokorze ten ksiądz nie przyznawał się do swoich humanitarnych postaw nawet w gronie najbliższych przyjaciół. Często o jego wspaniałomyślności dowiadywałem się zupełnie przypadkiem, od osób, które były przez niego wspierane finansowo, materialnie, czy duchowo.

 

A jednak gest mojego przyjaciela, był bardzo wymowny. Być może chciał przez to przypomnieć sobie, jak wielką odpowiedzialność a jednocześnie wielkie oczekiwania ma w stosunku do niego Bóg i ludzie. A może chciał „przestrzec” samego siebie przed postępowaniem wypływającym tylko z przymusu o jakim czytamy w dzisiejszym fragmencie.

 

Przeczytawszy jednak przytoczoną powyżej przypowieść Jezusa, zastanawiam się, czy przypadkiem każdy z nas nie powinien, przynajmniej od czasu do czasu, uderzyć się w piersi. Czy nie jest tak, że w swoim życiu również spotykamy się z podobnymi sytuacjami? Być może wśród nas znajdują się osoby, które nie raz proszą nas o interwencję w ich sprawie? Czasami są to osoby, które na przykład nie potrafią sobie poradzić ze zredagowaniem najprostszego pisma urzędowego lub nie wiedzą gdzie mają szukać rozwiązania w różnych sprawach i problemach...

 

Takie okoliczności, wbrew pozorom, są bardzo podobne do opisanego w Ewangelii przykładu sędziego i wdowy. Jak jednak my reagujemy na potrzeby takich ludzi? Czy mając dostęp do różnych stron internetowych i posiadając jakieś doświadczenie życiowe, nie moglibyśmy poświęcić choć pięciu - dziesięciu minut, aby przyjść z pomocą tym potrzebującym? A co ważniejsze, jeśli to czynimy, jaka jest nasza motywacja? Czy swoją pomoc oferujemy jedynie z powodu natręctwa innych, czy traktujemy to raczej jako swój chrześcijański obowiązek (a nawet przywilej)?

 

Owszem, czytając dzisiejszą Ewangelię, zdaję sobie doskonale sprawę, że Bóg zawsze może wziąć w obronę sprawiedliwych. Wiem, że On ma szczególne upodobanie w przychodzeniu z pomocą ludziom smutnym i nieszczęśliwym. On może zadziałać w ich życiu swoją bezpośrednią łaską.

 

Ale być może, nasz Ojciec Niebieski pragnie, aby Jego „narzędziem pomocy” stali się inni ludzi: może Ty, może ja. Nam naprawdę wiele dano (a skoro tak - to właśnie od nas wiele wymagać się będzie - por. Łk 12,48).

 

Stając więc wobec problemów z jakimi przychodzą do Ciebie różni ludzie, nie przyjmuj postawy sędziego z dzisiejszej Ewangelii. Staraj się raczej wyjść do potrzebujących z pomocną dłonią. Nie czyń też tego z przymusu, ponieważ „radosnego dawcę miłuje Bóg” (2 Kor 9,7).