Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Narzędzie czy cel?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: Rabbi, kiedy tu przybyłeś? W odpowiedzi rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec. Oni zaś rzekli do Niego: Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże? Jezus odpowiadając rzekł do nich: Na tym polega dzieło /zamierzone przez/ Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał. Rzekli do Niego: Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba. Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu. Rzekli więc do Niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6,24-35)

 

Dzisiejsze pierwsze czytanie przypomina o tym, jak „zaczęło szemrać na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę. Pan powiedział wówczas do Mojżesza: Oto ześlę wam chleb z nieba, na kształt deszczu. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie. Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem. Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi. Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: Co to jest? - gdyż nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm” (Wj 16,2-4.12-15)

 

Kiedy przyjrzymy się dokładniej obu, przytoczonym dzisiaj, historiom biblijnym, możemy zauważyć w nich pewne podobieństwo. Okazuje się bowiem, że i jedni, i drudzy Żydzi (mimo, że żyli w różnych epokach czasowych) patrzyli na doczesną rzeczywistość w taki sposób, jakby to ona była celem ich życia. Chleb codzienny stał się tak ważną częścią egzystencji, że zakrył znacznie ważniejsze (a powiedziałbym nawet - podstawowe) cele ich doczesnej pielgrzymki.

 

Dlatego też wydaje mi się, że i w przypadku Mojżesza, a stokroć bardziej (i pełniej) w przypadku naszego Pana Jezusa Chrystusa, Bóg chce ludziom wskazać na to, że chleb jest tylko „narzędziem”, pokarmem umożliwiającym codzienne życie. I tak, jak Izraelici karmieni chlebem podczas wędrówki przez pustynię, mogli wejść do Ziemi Obiecanej, tak też wszyscy ludzie, którzy przyjmują Jezusa mają pewność wejścia do niebiańskich przybytków przygotowanych dla nich przez kochającego Ojca w niebie (w Kościele Katolickim można by jeszcze podkreślić świadomość i moc eucharystycznej obecności Pana pod postacią chleba i wina).

 

To właśnie na tym właśnie „polega dzieło zamierzone przez Boga, aby uwierzyć w Tego, którego On posłał”. Ta wiara i karmienie się Jego Słowem (i Ciałem) nie tylko góry przenosi, ale przede wszystkim przenosi nasze życie w nowy i wspanialszy wymiar.