


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu. Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” Mk 1,12-15
Katolicka codzienna modlitwa ludu Bożego zwana również Liturgią Godzin (albo Brewiarzem), we fragmencie przeznaczonym do odmawiania w Środę Popielcową zachęcała do zanoszenia dziękczynienia i próśb: „Dziękujmy Bogu Ojcu, który w swej łaskawości pozwala nam dzisiaj rozpocząć czterdziestodniowe przygotowanie do Wielkanocy. Zanośmy do Niego błaganie, aby w tych dniach zbawienia oczyścił mocą Ducha Świętego nasze serca i umocnił je w miłości”
Takie sformułowanie w szczególny sposób pozwoliło mi nieco inaczej spojrzeć na dzisiejszy fragment Ewangelii. Z reguły bowiem czytając o pobycie Jezusa na pustyni i o rozpoczęciu przez Mistrza z Nazaretu publicznej działalności nasz wzrok koncentruje się bądź to na samym przebywaniu Jezusa w odosobnieniu, bądź to na Jego działalności, która rozpoczęła się po uwięzieniu Jana Chrzciciela. Tymczasem tak samo, jak Wielki Post jest czasem przygotowania do obchodu Świąt Wielkiej Nocy, tak i czas spędzony przez Jezusa na pustkowiu nie był wartością samą dla siebie, lecz przygotowywał Jezusa do Jego misji zewnętrznej (tak samo zresztą jak czas życia ukrytego spędzonego w Nazarecie w domu rodzinnym).
Myślę, że podobna zasada dotyczy również wszelkich naszych aktywności. Nie sposób w naszym życiu wyskoczyć z czymś nagle „jak Filip z konopi”. Nie sposób rozpocząć studiów bez ukończenia edukacji na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjum i średniej. Nie sposób rozpocząć pracy nie legitymując się odpowiednim przygotowaniem zawodowym (i potwierdzającym to świadectwem).
Kiedy więc w dzisiejszą niedzielę pochylamy się nad przytoczonym powyżej fragmentem ewangelicznym, być może warto zapytać w jaki sposób każdy z nas może się przygotować do Świąt Wielkanocnych? A może warto postawić także inne (dalej idące) pytanie: Czy i jak powinniśmy przygotować się do naszego wyjścia na zewnątrz z przesłaniem Dobrej Nowiny?
Z podpowiedzią, w pewien sposób, przychodzą nam znowu niektóre wezwania zawarte w modlitwie brewiarzowej ze Środy Popielcowej. W pierwszym z nich prosimy w nich Boga: „Spraw, abyśmy się karmili każdym słowem, które z ust Twoich pochodzi”. W jednym z kolejnych wołamy: „Naucz nas wyrzekać się rzeczy zbędnych, abyśmy mogli przyjść z pomocą wszystkim potrzebującym”.
Wydaje mi się, że co najmniej te dwie sprawy bardzo wyraźnie odzwierciedlone również w postawie Jezusa opisanej w dzisiejszej Ewangelii) mają nas przygotować nie tylko na obchód największej tajemnicy naszej wiary, ale i na wypełnienie misji zewnętrznej. Nie sposób bowiem w naszym zakrzyczanym i zagonionym świecie, właściwie odczytać Bożego przesłania, jeśli nie znajdziemy czasu na zatrzymanie się, usunięcie od wszelkich aktywności, udanie się we własne miejsce ustronne, gdzie będziemy się karmili nie tyle coraz bardziej sensacyjnymi wiadomościami sączącymi się do naszych umysłów z wszelkich możliwych publikatorów, ale przede wszystkim Słowem, które pochodzi z ust Bożych.
Nie sposób również żyjąc w świecie rozbuchanego konsumpcjonizmu i stawiania na pierwszym miejscu wartości materialnych, znaleźć głębię przesłania Boga, który z miłości do człowieka uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej (por. Flp 2,8). Postawa miłości i miłosierdzia, znajdująca się w centrum praktycznego chrześcijaństwa nie może się realizować bez wyrzeczenia się siebie i swoich potrzeb.
Owszem, jestem świadomy faktu, że życie na pustkowiu informacyjnym z dala od światowego zgiełku czy postawa rezygnacji z wielu dóbr współczesnych, w celu jeszcze ściślejszego przylgnięcia do Jezusa i wypełniania Jego woli, jest niesamowitym zagrożeniem dla Szatana. On wie, że ludzie świadomie angażujący się po stronie Boga, mogą wywrócić do góry nogami porządek z takim trudem wprowadzany przez nieprzyjaciela ludzkości.
Wiem, że tacy ludzie będą zawsze i szczególnie mocno kuszeni. Mam jednak pewność, że każdy z nas, podobnie jak nasz Pan i Mistrz nawet w momencie największej pokusy będzie wyposażony w moc Ducha Świętego dającą nam siłę nie tylko w zwyciężaniu Szatana, ale przede wszystkim wprowadzającą nas w głębię Bożego planu.