


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem” (Łk 12,13-21)
Pieniądze zawsze były, są i będą przedmiotem wielu nieporozumień, kłótni, sporów, spraw sądowych, a nawet... morderstw. Wydaje mi się, że najnowsza historia, pisze w tej sprawie kolejne rozdziały. W obliczu wielkiego kryzysu amerykańskiego systemu finansowego, akcje firm notowane na giełdach całego świata lecą na łeb na szyję, a rządy i różne instytucje finansowe próbują przedsięwziąć jakieś kroki ratujące gospodarkę poszczególnych państw. Mam akurat przed sobą kilka gazet. Ich tytuły mówią same za siebie: „Kryzys uderza w złotego”, „Banki tną prognozy dla Polski”, „Krach na Wyspie” (chodzi o Islandię), „Kreml rzuca miliardy na ratunek inwestorom”, „Kataklizm na giełdach”, „Banki do nacjonalizacji”, „MFW oferuje pomoc finansową zagrożonym rynkom”...
Nie tak dawno mogliśmy przeczytać o tragedii pewnej amerykańskiej rodziny. Przykładny mąż i ojciec, posiadający wyższe wykształcenie zdobyte na najlepszych uniwersytetach i zajmujący wiele prestiżowych stanowisk w różnych firmach, niespodziewanie zastrzelił swoją teściową, żonę i troje dzieci, tylko z powodu nietrafionych inwestycji (a co za tym idzie, niemożliwych do spłacenia długów). Boję się, że w obliczu kryzysu ogarniającego coraz więcej krajów i kontynentów takie przypadki mogą się jeszcze powtórzyć...
W perspektywie wielu ludzkich dramatów związanych z finansami, zastanawiam się czasami, jaki jest sens pokładania nadziei w pieniądzach, akcjach, obligacjach czy ubezpieczeniach. Czy jest sens lokowania w cokolwiek, jeśli prawie każde „cokolwiek” po jakimś czasie, okazuje się bardzo mało odporne na słabości systemu finansowego?
Myślę, jednak, że jest wyjście z tej trudnej sytuacji...
Podpowiedział je ostatnio pewien rabin mesjanistyczny – dr Amnon Shor, z którym miałem przyjemność spotkać się podczas konferencji dotyczącej miejsca Izraela w Bożym planie zbawienia. Rabin Shor przyznał, że sam pochodzi z bardzo bogatej rodziny. Jego krewni byli i są mocno zaangażowani w handel złotem i diamentami (sam rabin żartował, że być może z tej okazji zostanie dopuszczony do polerowania ulic w niebiańskim Jeruzalem, które mają być ze złota...).
Niemniej jednak dr Amnon Shor w sposób jasny i wyraźny stwierdził, że od czasu swojego nawrócenia (tj. uznania Jezusa Chrystusa, jako Mesjasza), nie lokuje pieniędzy w żadnych instrumentach finansowych. Stara się raczej wszelkie swoje oszczędności przekazywać na Boże dzieła, na przykład na pracę ewangelizacyjną i misyjną. Wie, że tego typu lokata kapitału jest najpewniejszą inwestycją, bo nawet jeśli w rzeczywistości ziemskiej, niekoniecznie będzie mógł liczyć na jakiekolwiek profity, to na pewno Bóg będzie pamiętał o tym w wieczności.
Ta myśl jest wyjątkowo trafna.
W dodatku, nie inwestując w doczesne zabezpieczenia, można kierować swoje serce ku prawdziwym wartościom. Nasz Pan Jezus Chrystus powiedział przecież, że gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (Mt 6,21). Dlatego też „nie gromadź sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadź sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną (por. Mt 6,19-20). „Staraj się (też) naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko (co jeść, co pić, czym się przyodziewać) będzie ci dodane” (por. Mt 6,31.33).