Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Mamy duuuużą rodzinę...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić [Ewangelię] w ich miastach” (Mt 10,34-11,1)

 

Życie osób wiernych Bogu raczej nie jest sielanką. Przypomina o tym chociażby dzisiejsze pierwsze czytanie: „Rządy w Egipcie objął nowy król, który nie znał Józefa. I rzekł do swego ludu: Oto lud synów Izraela jest liczniejszy i potężniejszy od nas. Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać. W wypadku bowiem wojny mógłby się połączyć z naszymi wrogami w walce przeciw nam, aby wyjść z tego kraju. Ustanowiono nad nim przełożonych robót publicznych, aby go uciskali ciężkimi pracami. Budowano wówczas dla faraona miasta na składy: Pitom i Ramses. Ale im bardziej go uciskano, tym bardziej się rozmnażał i rozrastał, co jeszcze potęgowało wstręt do Izraelitów. Egipcjanie bezwzględnie zmuszali synów Izraela do ciężkich prac i uprzykrzali im życie uciążliwą pracą przy glinie i cegle oraz różnymi pracami na polu. Do tych wszystkich prac przymuszano ich bezwzględnie. Faraon wydał wtedy całemu narodowi rozkaz: Wszystkich nowo narodzonych chłopców Hebrajczyków należy wyrzucić do rzeki, a dziewczynki pozostawić przy życiu” (Wj 1,8-14.22)

 

Jednak w dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus niejako rozszerza i pogłębia ten „horror”. Przypomina, że oprócz nienawiści ze strony świata, wielu świadków wiary będzie również spotykało się z prześladowaniami ze strony swoich najbliższych, tych, którzy naturalnie stanowią wsparcie nawet w najtrudniejszych momentach życia: ojców, matek, sióstr czy braci.

 

Czytając ten tekst można by się załamać, gdyby nie... inne świadectwo ewangeliczne czytane zresztą przez nas wcale nie tak dawno temu (w sobotę 11 lipca). Kiedy bowiem Piotr  zapytał Jezusa: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy? Jezus odpowiedział: Zaprawdę, powiadam: (...) każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (por. Mt 19,27-29).

 

Okazuje się bowiem, że czasami nienawiść ze strony rodzonych braci i sióstr dotykająca ludzi wiernych Jezusowi, jest niejako „rekompensowana” nowymi, głębokimi relacjami, których podstawą są już nie więzy krwi, lecz stokroć silniejsze więzy duchowe. Takie więzy powodują, że głosiciele Ewangelii i wierni świadkowie Jezusa mogą nawet na drugim krańcu świata znaleźć osoby, które nie tylko przyjmą ich w swoim domu, ale również wesprą w służbie.

 

Czasami przeżywam takie sytuacje również w naszym życiu. W naszym mieszkaniu od czasu do czasu zatrzymują się na przykład różni niespodziewani goście. Ostatnio nocował u nas pewien luteranin, który nie złapał przesiadki na pociąg do Cieszyna (na Tydzień Ewangelizacyjny w Dzięgielowie) i na prośbę naszych przyjaciół z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego został przez nas przygarnięty na noc (i trochę doposażony finansowo, ponieważ, przy okazji... przeliczył się z kosztami podróży). Wczoraj spotkaliśmy się z małżeństwem z jednego z kościołów ewangelicznych ze Stanów Zjednoczonych, które prowadzi służbę pomagającą odkryć i zrozumieć żydowskie korzenie chrześcijaństwa. Niedługo będziemy gościć Molly Osborne z Anglii - liderkę europejską Międzynarodowej Służby Modlitwy Wstawienniczej Kobiet, a niedługo potem, małżeństwo z Warszawy, prowadzące konferencję dla małżeństw, organizowaną przy naszej parafii.

 

Mimo, że wiele z tych osób było nam wcześniej nieznane (z częścią z nich poznaliśmy się na przykład przez Internet czy przez wspólnych znajomych), spotkania z nimi stanowią dowód prawdziwości słów Jezusa o wielkiej rodzinie braci i sióstr wspierających się nawzajem w życiu i służbie, a przez to dających świadectwo Bożej miłości we współczesnym świecie.