Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Ludzka gorliwość

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. I mówił do nich: Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie. A wy mówicie: Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem /złożonym w ofierze/ jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie - to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki. I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie” (Mk 7,1-13)

 

Dzisiejsze pierwsze czytanie zaczerpnięte z Księgi Rodzaju (Rdz 1,20 - 2,4a) wprowadza nas w rzeczywistość Bożego zamysłu stwórczego. Nie ma w nim miejsca na jakąkolwiek niedoskonałość. Wprost przeciwnie: jak echo, raz po raz, po opisie kolejnego wspaniałego dzieła wychodzącego z Bożych rąk wracają słowa: „widział Bóg, że było dobre”. „Stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widział, że były dobre. (...) Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. (...) Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (...) I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre”.

 

Skąd więc naraz w ludzkim myśleniu pojawiły się jakieś dodatkowe nakazy, zakazy i przeróżne inicjatywy mające na celu okazanie czci Bogu?

 

Wydaje mi się, że jest to typowy przykład pewnej nadgorliwości, która czasami prowadzi do takich wypaczeń, o jakich czytamy w dzisiejszej Ewangelii.

 

Owszem, można się zgodzić na wiele wspaniałych gestów, które w założeniu mają uświęcać i ubogacać codzienną rzeczywistość wartościami duchowymi i odwołaniami do Boga. Gorzej, jeśli w tej rzeczywistości pojawiają się prawa stające w sprzeczności z Bożą wizją człowieka, jako korony stworzenia i przeczące najważniejszemu przykazaniu - przykazaniu miłości. Gorzej, jeśli wprowadzając nowe przepisy i zasady mające jakoby wyrazić naszą miłość do Boga, łamie się Jego przykazanie czci ojca i matki...

 

W ten bowiem sposób, de facto, uchyla się „przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować”.

 

Wydaje mi się jednak, że nie jest to tylko domena faryzeuszy i uczonych w Piśmie żyjących w Ziemi Świętej prawie dwa tysiące lat temu. Wielu ludzi z różnych przyczyn wprowadza wiele skomplikowanych i pełnych obostrzeń przepisów, które w ich założeniu mają udoskonalać ich drogę duchową i być świadectwem przywiązania do Boga. Niestety, bardzo często te przepisy zamiast uświęcać pomysłodawców, powodują coraz więcej napięć w ich małżeństwach i rodzinach, niszczą więzi przyjacielskie i tak eksploatują czas, że nie wystarcza go na nic innego, jedynie na wypełnianie tego czy innego przykazania.

 

Pamiętam, że wiele lat temu pewna wspólnota opracowała zbiór zasad zwany regułą, będący w istocie małą książeczką wypełnioną niezliczoną ilością obowiązków. Już samo wprowadzenie tej reguły, spowodowało pewien rozłam wśród osób związanych ze wspólnotą. Część ludzi zaangażowanych do tej pory w różne dzieła, nie za bardzo wyobrażała sobie możliwość wypełniania tego czy innego przepisu reguły, chociażby ze względu na swoje obowiązki zawodowe czy rodzinne. Tak więc reguła, zamiast ustabilizować sytuację wspólnoty i poprowadzić ją w kierunku duchowego i liczebnego rozwoju, de facto spowodowała ograniczenie liczebne i skurczenie dotychczasowej aktywności grupy w wielu dziedzinach.

 

Wiem, że intencje gorliwego (a czasami nawet pełnego wyrzeczeń) służenia Bogu są godne i święte. Obawiam się jednak, że do pewnych zasad opracowanych przez ludzi trzeba by podchodzić z pewnym dystansem, ponieważ (jak świadczy przykład z Ewangelii) mogą one w pewien sposób wypaczyć i zaciemnić pierwotny Boży zamysł...