Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Łańcuch wzrostu...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus powiedział do tłumów: Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom” (Mk 4,26-34)

 

W czasie naszego niedawnego pobytu w Paryżu znalazłem się w dość ciekawej i nietypowej, choć, nie ukrywam, miłej dla mnie sytuacji...

 

Pewnego dnia staliśmy sobie wraz z żoną i grupką znajomych, którzy przyjechali z Polski, aby wraz ze Wspólnotą Chemin Neuf świętować uroczystość Zesłania Ducha Świętego, gdy nagle Ania i Marian z Katowic, niespodziewanie zaczęli nam dziękować, za to, że kilka lat wcześniej przekonaliśmy ich do wzięcia udziału w sesji dla małżeństw KANA (co, jak się potem okazało, stało się dla nich okazją do formacji i wzrostu we Wspólnocie Chemin Neuf)...

 

Te słowa usłyszał Marcin z Krakowa, który przypomniał sobie, że na KANĘ pojechał (choć w innym terminie) również dzięki naszym „reklamom” i namowom... Słysząc podziękowania Ani i Mariana, przyłączył się do nich, twierdząc, że dzięki temu, w czasie, kiedy wraz z żoną i dziećmi nie mieli swojego miejsca zaangażowania i wzrostu, w nowym dla nich wówczas miejscu zamieszkania, Bóg postawił na ich drodze nasze małżeństwo, co spowodowało, że mogli odnaleźć się i na nowo zaangażować w rzeczywistości Kościoła.

 

Obok Marcina stał Janek mieszkający niedaleko Stróży (w Małopolsce). Przyznał on, że na KANĘ trafił (a następnie związał się ze Wspólnotą Chemin Neuf), dzięki namowom Ani i Mariana. Słysząc zaś, że ci trafili do Wspólnoty dzięki nam, skierował ku nam... wielką „orację pochwalną”...

 

Ta sytuacja uświadomiła nam wszystkim, że nasza grupka zgromadzona pod domem wspólnoty Chemin Neuf w Tigery pod Paryżem nigdy by się... nie zebrała, gdyby w pewnym czasie nie zostało skierowane przez nas konkretne zaproszenie pod adresem tej czy innej osoby i gdyby one z kolei nie „wciągnęły” innych na drogę wzrostu duchowego...

 

Piszę o tym jednak nie dlatego, aby się chwalić, lecz przede wszystkim po to, aby potwierdzić „namacalnie” prawdę przedstawioną przez Jezusa w dzisiejszej Ewangelii. Rzeczywiście bowiem Królestwo Boże jest jak ziarno wrzucone w ziemię. „Czy się śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, choć sami nie wiemy jak”. Mimo, że być może na początku zasiew Królestwa jest mały jak ziarnko gorczycy, to jednak „wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie”.

 

Mimo, że Wszechmocny Bóg miał (i wciąż ma) inną możliwość dotarcia do ludzi z przesłaniem Dobrej Nowiny o zbawieniu, On zdecydował się „zatrudnić” do tego dzieła poszczególne osoby i stworzyć swoisty łańcuch więzi przekazywany nie tylko między osobami, ale także pokoleniami, kontynentami i kulturami.

 

Takie spotkanie, do jakiego doszło przed domem Wspólnoty Chemin Neuf pod Paryżem uświadomiło mi z jeszcze większą wyrazistością, że w Bożym planie każdy z nas ma swoje własne, niepowtarzalne miejsce. Zaniedbanie przez nas okazji na zasiew Ewangelii może spowodować, że do Boga nie trafią nie tylko te osoby, którym bezpośrednio przekazujemy Dobrą Nowinę, ale także ci, którzy mogliby usłyszeć ją od naszych rozmówców...

 

Niezależnie od wszystkiego, trzeba jednak pamiętać o rzeczy najważniejszej: „nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg” (1 Kor 3,7). On sprawia, że zasiew Królestwa Bożego wciąż kiełkuje i rośnie...