


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus powiedział do Arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka” (Mt 21,33-43.45-46)
Dzisiejsze Słowo Boże „zestawia ze sobą” dwa opowiadania. W czytaniu z Księgi Rodzaju mamy szansę przypomnieć sobie pewien wycinek historii Józefa, syna Jakuba: „Izrael miłował Józefa najbardziej ze wszystkich swych synów, gdyż urodził mu się on w podeszłych jego latach. Sprawił mu też długą szatę z rękawami. Bracia Józefa widząc, że ojciec kocha go bardziej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim porozmawiać. Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: Wiesz, że bracia twoi pasą trzodę w Sychem. Chcę cię więc posłać do nich. Józef zatem udał się za swymi braćmi i znalazł ich w Dotain. Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich zbliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: Oto nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co będzie z jego snów! Gdy to usłyszał Ruben, [postanowił] ocalić go z ich rąk; rzekł więc: Nie zabijajmy go! I mówił Ruben do nich: Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzućcie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale ręki nie podnoście na niego. Chciał on bowiem ocalić go z ich rąk, a potem zwrócić go ojcu. Gdy Józef przybył do swych braci, oni zdarli z niego jego odzienie - długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta była pusta, pozbawiona wody. Kiedy potem zasiedli do posiłku, ujrzeli z dala idących z Gileadu kupców izmaelskich, których wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i olejki pachnące; szli oni do Egiptu. Wtedy Juda rzekł do swych braci: Cóż nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? Chodźcie, sprzedamy go Izmaelitom! Nie zabijajmy go, wszak jest on naszym bratem! I usłuchali go bracia. I gdy kupcy madianiccy ich mijali, wyciągnąwszy spiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia [sztuk] srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu” (Rdz 37,3-4.12-13a.17b-28)
Druga historia, przekazana przez św. Mateusza, aczkolwiek jest jedynie jedną z przypowieści opowiedzianych przez Jezusa (odnotowanych na kartach Ewangelii), w bardzo wyraźny sposób nawiązuje do Jego historii i posłannictwa.
Czytając te dwa, tak bardzo „odległe w czasie” opowiadania, można by zapytać o ich wzajemne powiązania i odniesienia...
Patrząc bowiem na jeden i drugi zapis biblijny, wydaje mi się, że można dopatrzyć się w nich wielu wspólnych wątków. Można by nawet chyba powiedzieć, że Józef, był jakby antytypem, zapowiedzią osoby naszego Zbawiciela - Jezusa Chrystusa.
Przecież Józef, podobnie jak Pan Jezus Chrystus, został zdradzony przez najbliższych, którzy sprzedali go wrogom zaledwie za kilka sztuk srebra.
Przecież on również cierpiał niesłuszne oskarżenia. Był wtrącony do więzienia, poniżony i zapomniany...
Wydaje mi się również, że i koniec historii Józefa i Jezusa jest... podobny (o ile oczywiście można porównywać historię człowieka i Boga).
Przecież Józef, dzięki swojej wierności wobec Bożego prawa, został w odpowiednim czasie wywyższony przez faraona, który nawet uczynił go rządcą całego Egiptu. Co więcej, dzięki temu „wywyższeniu”, Józef uratował swoją rodzinę przed niechybną śmiercią.
Dokładnie tak samo (ale w o wiele szerszym i głębszym wymiarze) stało się z Jezusem. On sam, Jednorodzony Syn Boży, zabity przez „dzierżawców winnicy”, ratuje nas od śmierci na skutek naszych grzechów. On sam jako kamień, który odrzucili budujący, a który stał się głowicą węgła, wywyższony ponad wszystkie niebiosa siedzi po prawicy Ojca, aby udzielać nam nieustannie swojej łaski i ratować od śmierci każdego, kto tylko przyjdzie do Niego.