Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Jak kochać nieprzyjaciół?...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!” (Łk 10,25-37)

 

Sądzę, że Jezusowe wyjaśnienie, stanowiące odpowiedź na pytanie uczonego w Prawie, zostało nieprzypadkowo wypowiedziane w formie takiej, a nie innej przypowieści. Stary Testament dość wyraźnie formułował pewne wskazania, na których opierał się porządek życia społecznego ówczesnego Izraela. Jedną z tych zasad stanowiło przykazanie: „Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził” (przypomniane również przez samego Mistrza z Nazaretu w Ewangelii wg św. Mateusza 5,43).

 

Wydawać by się mogło, że ten jasny i bardzo prosty przepis powinien rozwiązać dylematy moralne wielu ludzi. A jednak, jak wynika chociażby z pytania postawionego przez uczonego w Prawie (a więc człowieka bardzo dobrze obeznanego z nauczaniem Starego Testamentu) nie było to wcale takie oczywiste.

 

Mistrz z Nazaretu przytaczając przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, być może wprowadził jeszcze większy zamęt w umysły niektórych ludzi. Wygłaszając bowiem swoją przypowieść głównym bohaterem uczynił człowieka pochodzącego z narodu uważanego za wrogów Izraela. To on zatrzymał się przy skatowanym przez zbójców człowieku, mimo, że wcześniej nie uczynili tego ani kapłan, ani lewita (czyli osoby, które z racji przynależności narodowej były na pewno najbliższe poturbowanemu przechodniowi, a w dodatku z racji swojej funkcji powinny świecić przykładem życia i postępowania).

 

Patrząc na przypowieść zawartą w dziesiątym rozdziale Ewangelii wg Św. Łukasza, wydaje mi się, że jej przesłanie jest jasne. Jezus przypomina, że w życiu Jego uczniów nie chodzi o umiłowanie i dobre postępowanie jedynie wobec tych, którzy nas miłują. Zresztą: jeśli miłujemy tych, którzy nas miłują, cóż za nagrodę mieć będziemy? Przecież i celnicy tak czynią... Jeśli pozdrawiamy tylko swych braci, cóż szczególnego czynimy? Czyż i poganie tego nie czynią? (por. Mt 5,46-47).

 

Jezus zresztą nie tylko głosił tak piękne i szczytne idee, ale również z całą konsekwencją realizował je w swoim życiu. To on przecież „przyszedł powołać sprawiedliwych, ale i grzeszników (...), ponieważ „nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” (por. Mt 9,13.12) „To On umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni” (por. Rz 5,6). „To on (wreszcie) jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości (Ef 2,14-16).

 

Czy patrząc na Tego, „który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (por. Hbr 12,2), nie powinniśmy wreszcie przestać dzielić ludzi na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, „porządnych” i grzesznych, dobrych i złych, przyjaciół i nieprzyjaciół?