Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Duch ożywia

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim” (Mk 1,14-20)

 

„Czas się wypełnił”, „Bliskie jest królestwo Boże”, „Nawracajcie się”. Podobne słowa słyszymy najczęściej w okresie Wielkiego Postu (zwanym też na przykład w kościele ewangelickim Czasem Pasyjnym). Lecz przytoczone dzisiaj wezwanie Jezusa nie dotyczy tylko jakiegoś szczególnego czasu kilkudziesięciu dni w roku.

 

Przypomina nam również o tym historia zaczerpnięta z Księgi Jonasza (a zamieszczona w dzisiejszym pierwszym czytaniu): „Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym - na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej” (Jon 3,1-5.10)

 

Wydaje mi się, że i w jednym i drugim czytaniu biblijnym mamy przedstawiony bardzo podobny motyw. I w jednym, i w drugim czytaniu, możemy dostrzec wyraźne wezwanie do nawrócenia ale także (a może nawet przede wszystkim) natychmiastową i pozytywną odpowiedź na Boże wezwanie.

 

W tym kontekście zastanawiam się, jak w naszym przypadku wygląda ta odpowiedź. Wydaje mi się, że większość ludzi w naszym kraju wciąż wymawia się przed radykalnym nawróceniem, twierdząc, że jest ochrzczona, chodzi do kościoła, no i raz w roku... przyjmuje księdza na kolędzie.

 

W takiej mentalności wiara sprowadza się jedynie do wypełniania litery prawa. Co więcej, gdyby przyjrzeć się dokładniej przestrzeganiu tego prawa przez ludzi twierdzących, że są chrześcijanami, okazałoby się, że takie stwierdzenie byłoby wypowiedziane mocno na wyrost. Wielu z tych ludzi ma problemy z nałogiem alkoholowym, wielu z nich od lat nie umie rzucić palenia, więzy rodzinne w ich domach już dawno uległy rozluźnieniu, prowadząc nawet do całkowitego rozpadu ich związków małżeńskich i rodzinnych.

 

Cóż! Wydaje mi się, że takie negatywne przejawy życia są tylko naturalną konsekwencją trzymania się litery prawa. Wiadomo bowiem, że „litera (prawa) zabija, Duch zaś ożywia” (por. 2 Kor 3,6).

 

Przytroczone w dzisiejszych tekstach biblijnych przykłady radykalnego i natychmiastowego pójścia za Jezusem nie wynikały na pewno z umiłowania litery prawa, lecz płynęły z głębi serca poruszonego natchnieniami Ducha Świętego.

 

Również w dzisiejszych czasach wielu wybitnych teologów i kaznodziei (jak na przykład o. Raniero Cantalamessa - kaznodzieja domu papieskiego), wskazuje, że współczesny kościół (i każdy pojedynczy człowiek) nie może się odrodzić jedynie przez tworzenie i przestrzeganie starych czy nowych norm (zakazów i nakazów). Drogą odrodzenia jest jedynie większa otwartość na tchnienie Ducha Świętego - tchnienie nieprzewidywalne, ale też rozpalające serca niegasnącym płomieniem miłości do Boga i ludzi. To tchnienie przewartościowuje serca wierzących, otwierając je na takie wartości i doświadczenia o jakich nikt nie może nawet pomarzyć. To tchnienie wyzwala z ograniczeń ludzkiego umysłu coraz bardziej wprowadzając nas i stapiając w jedno z wolą Stwórcy.