Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Dobry czy zły owoc?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - o ile nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami” (J 15,1-8)

 

W przytoczonym dzisiaj tekście ewangelicznym jak echo pojawia się pojęcie owocowania. Jezus przypomina, że każdy z chrześcijan jest wezwany do tego, aby przynosić owoc obfity, co zresztą jest możliwe tylko wtedy, jeśli każdy z nas będzie trwał w łączności z Nim jako prawdziwym krzewem winnym.

 

Jezus mówi również o tych, którzy nie przynoszą owocu, i którzy są niejako odcinani od krzewu winnego między innymi po to, aby pozostałe latorośle mogły przynosić owoc obfity.

 

W tym miejscu pozwolę sobie w pewien sposób... nie zgodzić się z twierdzeniem Mistrza.

 

Nie, nie, nie mam oczywiście zamiaru kwestionować nieomylności Jego nauczania, a tym bardziej prawdy Ewangelii. Myślę jednak, że można chyba powiedzieć, że każdy człowiek przynosi jakiś owoc. Problem w tym, że często jest to owoc zupełnie niejadalny czy wręcz trujący.

 

W szczególny sposób to porównanie wróciło do mnie w momencie, kiedy przeczytałem wywiad przeprowadzony przez dziennikarkę „Rzeczpospolitej” p. Katarzynę Zuchowicz ze znanym amerykańskim psychologiem Paul’em Cameron’em, który niedawno przyjechał do Polski w związku z cyklem konferencji dotyczących zjawiska homoseksualizmu.

 

Jak się okazuje, że profesor Cameron przebadał tysiące przypadków przestępstw czy nadużyć popełnionych przez różnych ludzi a opublikowanych przez rządy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Kanady. W świetle tych statystyk okazało się, że homoseksualiści popełniają znacznie więcej przestępstw niż heteroseksualiści, na przykład trzy razy częściej molestują dzieci. Częściej niż inni biorą narkotyki... Co więcej homoseksualiści częściej oszukują w zeznaniach podatkowych, a nawet, częściej uczestniczą w wypadkach drogowych. Przemoc domowa wśród par homoseksualnych jest dwukrotnie wyższa niż w związkach heteroseksualnych (na postawie wywiadu Katarzyny Zuchowicz z Paul’em Cameron’em, Homoseksualiści są jak narkomani, Rzeczpospolita z dnia 7.05.2009 r.)

 

W świetle tego tekstu okazuje się, że jedni obywatele (przede wszystkim ci utrzymujący rodziny, kształcący dzieci itp.) wnoszą znaczący wkład w rozwój i stabilizację społeczną, inni zaś (jak homoseksualiści) bardzo często nie tylko unikają jakiejkolwiek odpowiedzialności lecz jeszcze dodatkowo obciążają system społeczny koniecznością zwiększenia wydatków na różne formy pomocy jakich się domagają (np. ulgi podatkowe dla par homoseksualnych itp.).

 

Wydaje się, że i jedni i drudzy przynoszą jakiś owoc. Pytanie zasadnicze, które należy w tym miejscu postawić brzmi jednak: jaki to jest owoc?

 

Na podstawie wyżej przytoczonych statystyk można stwierdzić, że owoce homoseksualizmu są niszczące nie tylko dla samych gejów (czy lesbijek), ale również dla całego społeczeństwa. Warto jednak zapytać, czy wśród innych obywateli (być może nie zmagających się z takim problemem), nie występuje również od czasu do czasu przemoc domowa, kombinowanie w podatkach, molestowanie dzieci itp.?

 

Jedyną gwarancją stabilnego i solidnego wzrostu jest rada udzielona przez Jezusa w dzisiejszej Ewangelii. Tą radą jest stała łączność z Nim- na obraz latorośli złączonej z krzewem winnym. Jeśli bowiem przez nasze życie duchowe przepływać będą ożywcze soki Ducha Świętego, łatwiej będzie nam nie tylko przejść przez wzburzone morza różnych trudnych sytuacji lecz również przynieść obfity i dobry owoc.