Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Dobre czy błędne rozeznanie?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie” (Mt 16,13-23)

 

Krótko po przeczytaniu dzisiejszej Ewangelii, zajrzałem do najnowszych wydań różnych gazet. Wertując kartki kilku największych dzienników polskich, zwróciłem uwagę, na artykuły mówiące o różnych umowach, zobowiązaniach i deklaracjach, które (jak się potem okazywało) miały jedynie jakieś doraźne, polityczne znaczenie, w żaden sposób nie przekładające się na nowe (odmienne od poprzednich) sytuacje społeczno - polityczne.

 

Tak było na przykład z obietnicami, jakie miał złożyć były amerykański zastępca sekretarza stanu Richard Holbrooke - Radovanowi Karadżicowi. Zgodnie z zeznaniami złożonymi przed sądem w Hadze przez wielkiego serbskiego zbrodniarza wojennego, podobno Holbrooke, miał mu zagwarantować bezpieczeństwo i bezkarność w zamian za obietnicę wycofania się z życia publicznego.

 

Tak też było z tajną umową jaką rzekomo miały podpisać z tzw. Armią Mahdiego wojska brytyjskie stacjonujące w Iraku. W zamian za nie „wchodzenie sobie w drogę” bojownicy ze słynnych bojówek irackich, nie mieli atakować żołnierzy brytyjskich (co zresztą wyszło zupełnie przy okazji w z brakiem wsparcia dla będących w opresji żołnierzy amerykańskich, którzy wpadłszy w pułapkę zastawioną przez „mahdystów” nie otrzymali pomocy ze strony swoich brytyjskich kolegów, stacjonujących w dużej liczbie w niedalekiej odległości od miejsca potyczki).

 

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje inną deklarację: deklarację złożoną przez Piotra, który oświecony objawieniem Bożym wyznał w Jezusie Chrystusie - Mesjasza Izraela. W tej deklaracji nie było ani krzty politykierstwa, lansowania własnych ambicji i... swojego rozeznania (wręcz przeciwnie, Piotr wyznał prawdę bardzo niewygodną, za którą jak się potem okazało, oddał życie). To ta deklaracja związała Piotra z Jezusem na dobre i na złe – tym bardziej, że w jej świetle doszło do zawarcia niesamowitego paktu Boga i człowieka: od tej pory Piotr otrzymał „klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek związał na ziemi, było związane w niebie, a co rozwiązał na ziemi, było rozwiązane w niebie”...

 

Jednak, zadziwiające jest to, że wyznanie Piotra nie uchroniło go od wpadki… Kiedy Jezus objawił apostołom, że „musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie”, Piotr wiedziony tym razem własnym „instynktem” i rozeznaniem, „wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”.

 

Wydaje mi się, że wszystkie opisane wyżej przypadki potwierdzają ostatecznie tezę, że ludzkie rozeznanie zawsze jest obarczone błędem i/lub słabością. Zawsze w naszym sercu jest mieszanka naszego indywidualnego spojrzenia na rzeczywistość, spojrzenia opartego na własnym doświadczeniu, w dodatku zmieszanego z dużą dozą politycznej poprawności, która nie pozwala nam na wypowiadanie niewygodnych i niepopularnych prawd.

 

Czytając dzisiejszą Ewangelię modlę się, aby Bóg bronił mnie przed zbytnim zaufaniem we własne rozeznanie, które może zaprowadzić mnie na manowce fałszu. Chcę też otwierać swoje serce na Jego objawienie, które pomaga zobaczyć rzeczywistość doczesną i wieczną taką, jaka ona naprawdę jest...