Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Dlaczego się modlić?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: Nie bój się Zachariasz! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały. Na to rzekł Zachariasz do anioła: Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku. Odpowiedział mu anioł: Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie. Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy. Tak uczynił mi Pan - mówiła - wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi” (Łk 1,5-25)

 

Modlitwa: monotonny monolog. Każda długa a w dodatku… nuda. Nic nie wnosząca w życie człowieka. Po prostu, kolejny kościelny obowiązek, a w zasadzie - strata czasu.

 

Gdybyśmy dzisiaj postawili pytanie o sens i znaczeniem modlitwy w życiu współczesnych ludzi, być może usłyszelibyśmy właśnie takie odpowiedzi. Myślę jednak, że główny bohater dzisiejszej Ewangelii – kapłan Zachariasz, odpowiedziałby zupełnie inaczej.

 

Wydaje mi się, że na pewno nie zgodziłby się ze stwierdzeniem, że modlitwa nic w życie nie wnosi. To co stało się po wielu latach modlitw Zachariasza i Elżbiety, przekraczało nawet ich najśmielsze oczekiwania. Oto bowiem, mimo podeszłego wieku nie tylko zostali rodzicami, ale też ich dziecko zostało wybrane do spełnienia niesamowitego, jedynego w swoim rodzaju posłannictwa.

 

Na pewno też Zachariasz nie zgodziłby się ze stwierdzeniem, że modlitwa jest jedynie nudnym monologiem. Bóg bowiem (jeśli tylko dać Mu na to czas) odpowiada bardzo wyraźnie. Czyni to przede wszystkim przez swoje Słowo (zapisane w Biblii), przez znaki i okoliczności (chociażby takie jak poczęcie Jana Chrzciciela przez podeszłych w latach rodziców), albo tak, jak w przypadku Zachariasza odpowiada na jego wątpliwości i pytania przez anioła.

 

Modlitwa w życiu Zachariasza i Elżbiety zmieniła bardzo wiele. Radosnych wieści nie zatrzymywali oni jednak tylko dla siebie. Odważnie mówili, jak wielkich rzeczy dokonał Bóg w ich życiu. Świadczyli o potędze Boga wobec swoich krewnych, sąsiadów, przyjaciół.

 

Wydaje mi się, że obecnie, przeżywamy modlitwę zupełnie inaczej. Przede wszystkim jesteśmy zbyt gorączkowi w swoich oczekiwaniach. Chcemy, aby Bóg wysłuchiwał naszych prób nie tylko od razu, ale również dokładnie w taki sposób, jaki sobie założyliśmy. Poza tym bardzo często traktujemy modlitwę jako drogę jednokierunkową. Zamykając jednak nasze serca na „odbiór” woli Bożej, de facto, sami skazujemy się na „nie wysłuchanie” modlitwy.

 

Wreszcie, nawet jeśli Pan Bóg nam odpowiada i w naszym życiu doświadczamy spełnienia próśb, z jakimi zwracaliśmy się do Boga, traktujemy to jako coś normalnego, coś, co się nam niejako należy. Przechodzimy nad tym do porządku dziennego, nie zatrzymując się na miłością Bożą i nie dając o niej świadectwa wobec swoich znajomych i przyjaciół.

 

Może więc mimo upływu dwóch tysięcy lat od wydarzeń opisanych w dzisiejszej Ewangelii, posłuchać dzisiaj, o czym mówią do nas słowami i gestami Zachariasz i Elżbieta?