


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5,1-12)
Zastanawiałem się w jaki sposób można opisać tych wszystkich ludzi, których Jezus w dzisiejszej Ewangelii, określa mianem „błogosławionych”. Przecież, jakby nie patrzeć, różnią się oni od siebie w sposób zasadniczy. Jedni łakną i pragną sprawiedliwości, inni wprowadzają pokój, jeszcze inni są ubodzy, smucą się, są cisi, czy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości...
Myślę jednak, że patrząc na każdą z tych osób, możemy powiedzieć, że na pewno... żyje...
Może powiesz, Droga Czytelniczko, Szanowny Czytelniku, że takie określenie jest zbyt ogólnikowe i uproszczone. Niewątpliwie jednak jest ono prawdziwe. Tylko bowiem ludzie żyjący, aktywni i zaangażowani mogą doświadczać tego, o czym mówi dzisiejsza Ewangelia. To oni mają jakiś cel w życiu, dążą do niego, są motywowani przez Ducha Świętego do ustawicznego działania, choć skądinąd, nie zawsze ich droga jest prosta, łatwa i przyjemna...
Inni ludzie, być może, wybierają sobie życie spokojne, nie narażone na różne przykre niespodzianki i konfrontacje. Ale może względem takich osób należałoby postawić pytanie: czy oni tak naprawdę żyją pełnią życia? Być może ze względu na ich wycofanie i zamknięcie, bardziej pasuje do nich opis... nieboszczyka, który w cichym i spokojnym grobie nie wadzi już nikomu, ale też nie może już niczego zdziałać...
Może właśnie przez pryzmat tych porównań (aczkolwiek na pewno niedoskonałych) trzeba by spojrzeć na sytuację współczesnych chrześcijan...
Niestety bowiem wielu z nich woli nic nie robić. Tacy ludzie wychodzą z założenia, że zamiast się „wychylać” pozytywnie w pracy i wykonywać swoje obowiązki rzetelnie i uczciwie, można bez problemów każdy dzień spędzić inaczej (nie marnując swoich sił i środków na ciężki, codzienny wysiłek). Lepiej też dla nich nie brać udziału w debatach publicznych narażając się przy tym na wyśmianie za „staroświeckie, chrześcijańskie poglądy”, skoro bez problemu można przykryć się płaszczykiem poprawności politycznej, a może nawet przy takiej okazji wypłynąć na szerokie wody kariery? Tacy ludzie nie mają też wielkich oporów, aby zostawić na boku troskę o prawdę i sprawiedliwość (nie mówiąc już o głoszeniu Ewangelii) i w wygospodarowanym w ten sposób czasie... pójść sobie do kina albo na ryby...
Niestety, z powodu właśnie takich osób świadectwo życia chrześcijańskiego staje się obecnie czasami zupełnie nieczytelne.
Dlatego też na początku XXI wieku trzeba z całą mocą wrócić do Jezusowego kazania na górze. Mistrz z Nazaretu przypomina w nim, że tylko ci, którzy są naprawdę aktywni dla Królestwa Bożego, odziedziczą wielką nagrodę przygotowaną dla nich w niebie. Owszem, być może wiele razy spotkają się obecnie z niezrozumieniem (a może nawet potępieniem) ze strony świata. Owszem, być może, tacy ludzie nie raz będą zasmuceni, płaczący, uciśnieni, ubodzy. Tacy ludzie, naśladując Mistrza w niesieniu krzyża i wydawaniu siebie dla dobra innych, poprzez upodobnienie się do Chrystusa, stają się świadectwem Bożej miłości w dzisiejszym świecie. To oni odziedziczą w przyszłości prawdziwe życie u boku Mesjasza..
Dla tego celu warto poświęcić wszystko...