


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Gdy Jezus zszedł z góry, postępowały za Nim wielkie tłumy. A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: "Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić". [Jezus] wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: "Chcę, bądź oczyszczony!". I natychmiast został oczyszczony z trądu. A Jezus rzekł do niego: "Uważaj, nie mów nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich" (Mt 8, 1-4)
Jedna z piosenek popularnego polskiego wokalisty Andrzeja Piasecznego rozpoczyna się od słów:
„Choć mówią żeby wierzyć
Nie wszystko życie, co się świeci
Nie każdy z nas, zwyciężać umie nawet w snach
Więc kto, no kto za ciebie twój postawi krok
Dobrze żeby chcieć i móc
To się nawet czasem zdarza
Chociaż łatwiej poddać się
Niż do celu doprowadzać” (Andrzej Piaseczny, Chcieć i już).
Wydaje mi się, że można powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że u Boga, „chcieć” i „móc” zawsze idą w parze. Dowodem na to może być chociażby dzisiejsza Ewangelia. Kiedy trędowaty prosi Jezusa: Jeśli CHCESZ, MOŻESZ mnie oczyścić, niemal natychmiast spotyka się z reakcją: CHCĘ - bądź oczyszczony, a wraz ze słowem Boskiego Nauczyciela, następuje akt fizycznego uzdrowienia z choroby.
Niestety dla człowieka „chcieć” w większości przypadków raczej nie oznacza „móc”. Wielu z nas chciałoby na przykład polecieć na wakacje na Wyspy Kanaryjskie albo na Hawaje, jednak nasze możliwości finansowe skutecznie uniemożliwiają nam podjęcie takiego kroku. Wielu z nas chciałoby może zmienić pracę, jednak obecny kryzys i coraz gorsze warunki gospodarcze, raczej nie wróżą nic dobrego w tym zakresie...
I chociaż wielu z nas doświadcza boleśnie, że „chcieć”, nie zawsze znaczy „móc”, niekoniecznie rozstaje się ze swoimi marzeniami i pragnieniami, które zupełnie niespodziewanie, czasami się jednak się realizują.
Aby jednak doszło do realizacji marzeń i pragnień (chociażby tak nierealnych jak w dzisiejszym opisie ewangelicznym), konieczny jest przynajmniej pierwszy krok - pragnienie, oczekiwanie, poszukiwanie rozwiązania...
Jeśli bowiem to „Bóg jest w nas sprawcą i CHCENIA, i działania zgodnie z [Jego] wolą” (por. Flp 2,13), to tym bardziej, „mocą swoją działającą w nas może On uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy” (por. Ef 3,20).
Wymaga to jednak od nas podjęcia takich kroków, jakie podjął trędowaty z dzisiejszej Ewangelii. Jego pragnienie uzdrowienia spowodowało, że zaczął poszukiwać rozwiązania. Z kolei poszukiwanie rozwiązani zawiodło go do stóp Jezusa. A będąc już u stóp Mistrza, trędowaty z pokorą powierzył się Jego uzdrawiającej mocy.
Niestety, nawiązując do słów piosenki przytoczonej na początku dzisiejszego rozważania, wielu z nas nie potrafi podjąć takich działań. Wielu z nas „zwycięża tylko w snach”. Zbyt wielu chce, aby ktoś za nich postawił pierwszy krok. Bez walki i poszukiwania rozwiązania u Boga poddają się losowi i często... przegrywają.
W wielu przypadkach wystarczy jednak ten pierwszy (a często jakże trudny) krok: aby nam się „chciało chcieć”. Wtedy będziemy mogli bowiem zobaczyć dokładnie takie same cuda Jezusa, jakie działy się w Ziemi Świętej dwa tysiące lat temu. Może wtedy usłyszymy Jezusa mówiącego: „Chcę, bądź oczyszczony z grzechów!”, „Chcę, wyjdź ze swoich nałogów!”, „Chcę, dam ci nową pracę!”, Chcę, rozwiążę Twoje problemy finansowe!”, „Chcę, naprawię Twoje małżeństwo”, „Chcę, uczynię Cię narzędziem w głoszeniu Dobrej Nowiny!”...
Przecież, jeśli my „choć źli jesteśmy, potrafimy umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec nasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą” (por. Mt 7,11).
Tylko zrób ten pierwszy krok - CHCIEJ!