


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus mówił do tłumów: Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli /ją/ rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom” (Mk 4,26-34)
Super!
To przecież wspaniała wiadomość: Niczego nie muszę robić!
Nareszcie mogę się oddać słodkiemu lenistwu!
Wielu osobom prezentującym takie zrozumienie powyższego fragmentu ewangelicznego, może się wydać, że zbliżają się do odkrycia sensu nauczania Pana Jezusa. Wskazują z przekonaniem na słowa Mistrza z Nazaretu, który przybliżając słuchaczom zasady funkcjonowania Królestwa Bożego wyraźnie powiedział, że ono samo, jak ziarno wsiane w ziemię, kiełkuje i rośnie, samo z siebie wydaje plon i jak ziarnko gorczycy rozkrzewia się tak bardzo, że staje się większe od innych jarzyn.
A jednak, mając na względzie całość przekazu biblijnego (a nie tylko jedno, wyrwane z kontekstu jedno, czy drugie zdanie), uważam, że taki sposób patrzenia na sprawy Królestwa Bożego nie jest prawidłowy.
Przecież, wszyscy wiemy, że aby ziarnko wsiane w ziemię mogło rosnąć, musi być ktoś, kto je sieje i ktoś, kto go dogląda. Bardzo trafnie pisze o tym św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian: „Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg” (1 Kor 3,6-7).
W kontekście tego wersetu, wydaje mi się, że w naszym współczesnym, chrześcijańskim podejściu do tematu, popadamy ze skrajności w skrajność.
Z jednej bowiem strony uważamy, że wzrost Królestwa Bożego jest wyłącznie sprawą samego Boga, a skoro tak, to nie należy Mu w tym... przeszkadzać, poprzez swoje zaangażowanie. Żyjąc z taką świadomością, pozostawiamy na uboczu wszelkie sprawy Kościoła, ewangelizacji i misji, ostatecznie godząc się na powierzenie ich „wykwalifikowanym pracownikom kościelnym”...
Czasem jednak prezentujemy drugie, skrajne stanowisko. Zapominając o Tym, który daje wzrost, angażujemy się w sprawy ewangelizacji i misji tak bardzo, jakby to od nas zależało wszystko. Od wczesnego rana do późnego wieczora, biegamy od spotkania do spotkania, od wspólnoty do wspólnoty, dziwiąc się, że nasza tytaniczna wręcz praca nie przynosi prawie żadnych efektów. Wiem o tym trochę z własnego doświadczenia, ponieważ dzieląc się kiedyś z przyjacielem z kościoła metodystycznego moimi problemami ze znalezieniem czasu na cokolwiek poza niezliczonymi spotkaniami, usłyszałem z jego ust ciekawą uwagę: „nie zapomnij, że to Bóg zbawia świat, a nie ty”...
A jednak wciąż i jedna i druga postawa są obecne w Kościele. Być może pokazuje to, że, owszem, Kościół jest święty, ale wciąż gromadzący ludzi grzesznych i błądzących, potrzebujących nie tylko siebie nawzajem, ale przede wszystkim światła z nieba, aby nie pobłądzić w codziennych wyborach i nie przechylić szali naszego zaangażowania w obszary niebezpiecznego ekstremum.
Dziękując dzisiaj Panu Bogu za Jego słowo i Jego zaproszenie do współpracy w dziele zbawienia świata, prośmy Go jednocześnie o coraz większą gorliwość w sianiu ziarna Słowa Bożego na glebę serc ludzkich. Miejmy też odwagę pozostawić to ziarno również innym ludziom, którzy po naszym odejściu będą je podlewać i pielęgnować podczas jego wzrostu. Nie zapominajmy jednak przede wszystkim, o tym, że wzrost dla ziarna zapewnia jedynie Bóg. Nawet bowiem wtedy, kiedy odpoczywamy, dzięki Bożej łasce ziarno może kiełkować i rozrastać się na chwałę Stwórcy.