Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Nicnierobienie?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką i /którzy/ są braćmi? I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mk 3,31-35)

 

W jaki sposób można pełnić wolę Bożą?

 

Wydaje się, że jedną z odpowiedzi przynosi nam dzisiejsza Ewangelia. Jezus bowiem wskazując na tłumy ludzi siedzące u Jego stóp, wyraźnie stwierdza, że tych ludzi śmiało można nazwać osobami pełniącymi wolę Bożą.

 

Owszem, można się co nieco zdziwić się takim twierdzeniem.

 

Przecież ludzie zgromadzeni wokół Mistrza z Nazaretu w zasadzie... nic nie robili. W czasie spotkania z Jezusem nie byli zaangażowani ani w dzieła ewangelizacyjne, ani misyjne, nie prowadzili też jakiejś działalności charytatywnej, czy oświatowej. Po prostu: przebywali przy Panu.

 

A jednak - to właśnie oni, zostali nazwani braćmi i siostrami Zbawiciela, jako ci, którzy pełnią wolę Bożą.

 

Dlatego też, być może, w dzisiejszym rozważaniu należy położyć akcent na trochę inne sprawy, niż przytaczane ostatnio przeze mnie codziennie przykłady aktywności (lub zaniechania aktywności) ze strony chrześcijan. Być może, dzisiaj należy pozostawić na boku wszelkie nasze działania zewnętrzne i przyjrzeć się naszej „aktywności” przy Jezusie.

 

Owszem słowo „aktywność” niejako kłóci się z postawą zajęcia miejsca u stóp Jezusa i wsłuchiwania się w Jego Słowo. A jednak właśnie taka „aktywność” ma bardzo wielkie znaczenie dla rozwoju duchowego każdego z nas i jest niejako „zalecana” przez Jednorodzonego Syna Bożego.

 

Wzorcową w tym względzie postacią dla każdego chrześcijanina może być na pewno Maria, siostra Marty i Łazarza. Ona również teoretycznie nic nie robiła. Siedząc u stóp Jezusa, nie tylko „marnowała” swój czas, ale dodatkowo nie wspierała i tak już mocno przepracowanej siostry - Marty. Jednak to właśnie jej postawa również znalazła uznanie u Mistrza z Nazaretu, który nie tylko pochwalił jej wybór, ale nawet w pewien sposób upomniał Martę, że troszczy się i niepokoi o wiele, a (przecież) potrzeba mało albo tylko jednego. To właśnie słuchanie Jezusa było najlepszą cząstką, którą wybrała Maria (por. Łk 10,41-42).

 

Postawa słuchania Jezusa jest fundamentem życia chrześcijańskiego. Nie sposób bowiem opowiadać o Jezusie, ani tym bardziej działać dla Niego, zanim wpierw w sercu człowieka nie wzrośnie nasienie wiary. Wiara zaś, jak przypomina chociażby św. Paweł w Liście do Rzymian „rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10,17).

 

Nie sposób wzywać innych do nawrócenia, jeśli moje serce nie jest przemienione słowem Bożym.

 

Nie sposób też prowadzić żadnej działalności zewnętrznej, jeśli wpierw moje osobiste życie nie jest przeniknięte przez słowo Boże, „skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4,12).

 

Postawa słuchania Jezusa jest na pewno zawsze miła Bogu. Wydaje mi się, że nawet Maryja i „bracia Jezusa” w takich okolicznościach, o jakich wspomina dzisiejszy fragment ewangeliczny, na pewno nie byli obrażeni definicją sformułowaną przez Pana, wyraźnie potwierdzającą, że: „bratem, siostrą i matką jest dla Niego ten, kto pełni wolę Bożą”.

 

W końcu to Maryja - Matka Jezusa zawsze zabiegała o to, aby ludzie czynili dokładnie to, cokolwiek powie im Jej Syn (por. J 2,5).