Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu.
Redakcja Jezus.com.pl - Opoka.tv nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Sławek - 07/01/2012
\"Pozwól Panu by coraz bardziej ingerował w Twoje życie, bo On nie chce narzucać Ci swojej woli.\" chodzi o to że Bóg nie może nas zmusić do posłuszeństwa, ale pragnie być z nami, dla nas, nie z jakiś zasad tylko z miłości, tak jak ty chcesz być dla swojej ukochanej, chcesz się jej oddać całym sobą (nie tylko w znaczeniu fizycznym), tak On chce być dla CIEBIE. do ciebie należy jedynie podjąć decyzje o przyjęciu tej Miłości. A co do artykułu to 1. jak ktoś tu wspomniał że jest niby nielogiczny nie zgadzam się z tym stwierdzeniem podaje jasno na tacy logiczne argumenty przemawiające za \"ingerencją\"(masakra dziwne to słowo ale skoro go wszyscy używają to niech tak będzie ) Boga ba On do nas Mówi przez swoje Słowo. 2. nie ocenia konkretnie. Nie mówi że deizm bądź ateizm jest kategorycznie \"Zły\", chociaż nieche wracać do czasów gdy byłem Ateistą były to dla mnie straszne czasy, bez nadziei, bez Miłości. 3. ktoś tu napisał że Pismo Święte jest przestarzałe, otóż powiem ci że niejest, bo przez swoje słowo Bóg mówi do ciebie teraz, to co mówi Bóg jest zawsze aktualne, bo dla Boga nie istnieje pojęcie przeszłości bądź przyszłosci dla niego jest Teraz. to że jego słowo zostało spisane dawniej nie znaczy że jest nieaktualne, jak m,ożesz powiedzieć o Słowu że jest nieaktualne to tak jakby powiedzieć że słowo np. \"deszcz\" lub \"krzesło\" jest nieaktualne. Słowo Boże jest jak najbardziej aktualne dotyka ludzi, dotyka mnie, Żyje we mnie. W moim przypadku, Bóg za pierwszym razem mówiąc kolowialne \"dał mi po mordzie bym się ocknął\", teraz przychodzi w bardziej subtelny sposób, najczęściej przez uśmiech drugiej osoby. Niech Bóg ma nas w swojej opiece i błogosławi naszym decyzjom.
Kamil - 30/12/2011
Śmieszne te Twoje wywody.Piszesz tak jakoby deista nie miał żadnych wartości,nie kierował się miłością i szacunkiem.Wyróżniasz za to ateistę,który nad nim góruje-niesamowite.Każdy posiada wartości bez względu na etykietki.Nie wiem jakie są dokładne definicje deizmu.Mogę jedynie napisać jak ja rozumiem mój stosunek do Boga.W wierze,że Bóg nie ingeruje w życie ziemskie nie ma nic dziwnego,Dlaczego miałby ingerować?To oznaczałoby,że nie dał nam wolności,że jesteśmy tylko pacynkami w jego rękach.Przecież sam grzech pierworodny o którym mówi Kościół katolicki był spowodowany tym,że Bóg dał nam wolność i mogliśmy w obrębie tej wolności zbłądzić.Efektem tego zbłądzenia było przejście z raju do świata materialnego.Nie wiem więc dlaczego Bóg miałby na ten materialny świat,efekt grzechu wpływać.Sam sobie taki los zgotowaliśmy.Ja także staram się ufać Bogu,wierzyć w to,że poza tym światem jest inny,taki gdzie nie ma ziemskich cierpień ,gdzie człowiek osiągnie wyzwolenie.Nie rozumem po prostu jak katolicy kiedy im coś wyjdzie dziekują Bogu a kiedy nie obwiniają siebie.W tym nie ma żadnej logiki.Dla mnie to jest chore,Jak już pisałem ufam Bogu i wierzę,że poprzez godne życie można spowrotem wrócić do raju.
Deista - 16/12/2011
\"gorszy \" co to w ogóle ma znaczyć ?! Na jakiej podstawie można sądzić że ktoś jest \" gorszy \" od Ciebie ? JEZUS by tego nie chciał. Coś mi to śmierdzi nazizmem.
Chrześcijanin - 29/11/2011
Oj udawani Mądrale ale macie problem i śmieszą mnie te Wasze wywody, dywagacje... a ja poprostu wiem, że Jezus Chrystus jest i żyje, bo spotykam Go codziennie. Wy też doskonale czujecie Jego obecność... tak, tak ... nie Walczy się z komś kto nie istnieje...
Młody Deista - 29/11/2011
Nie rozumiem jak można uważać że coś co ktoś nam narzuca jest koniecznością.Proszę zauważyć że Ateizm wcale nie jest lepszy, Deizm Wcale nie jest wygodnym rozwiązaniem, jak można żyć wbrew własnym poglądom i myślom , Duża część Deistów to Steptycy . Patrząc na temat Deizmu z góry można opisać to jako głupotę , lecz żeby to zrozumieć trzeba się w uw temat zagłębić . Fakt że nie ma racjonalnych dowodów na istnienie \"Jezusa\" i innych \"Rybaków\" nie jest dość przekonywujący do wierzenia, nie sądzicie ?
Deista - 23/11/2011
\"Pozwól Panu by coraz bardziej ingerował w Twoje życie, bo On nie chce narzucać Ci swojej woli.\" KTO TO PISZE!!! jak można nie narzucać swojej woli ingerując w czyjeś życie?????????????? Patologia, sekta która do czegoś namawia, czy jak??????
Deista - 23/11/2011
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu. Redakcja Jezus.com.pl - Opoka.tv nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
???? to czemu są moderowane ???? żeby usunąć to co nie Redakcji myśli?
Deista - 23/11/2011
cytując z poprzednich wątków: \" ...Inaczej któż umiałby znieść myśl, że Bóg istnieje, żyjąc po prostu źle?\" Patrząc na to, że deista uważa zę Bóg istnieje, ale nie czuwa nad światem, dlaczego od razu ma żyć źle? Ktoś tu chyba jest zafixowany w jednym kierunku myślenia i nie dopuszcza nic poza swoim rozumowaniem (to się chyba egoizm nazywa)
Deista - 23/11/2011
wychowałem się jako chrześcijanin, ale jestem deistą... i pytanie czy Bóg stworzył: Hitlera, Stalina, Idi Amina, Pol Pota, Mao Zedonga... ??
mrc - 23/11/2011
Argumenty z pisma nie trafią do tych, którzy jako źródła go nie akceptują. Nie są żadnym dowodem dla 2/3 ludności świata która Biblii nie uznaje... A podobno większość się nie myli
Adam - 23/11/2011
Emanonek, zapomniałeś, że Bóg dał ludziom wolną wolę. Dlatego nie wszystko jest zaplanowane. Oczywiście Bóg jest wszechmocny i MÓGŁ tak zrobić, ale nie musiał!
Emanonek - 01/11/2011
1. Bóg stworzył świat.
2. Jeśli jest wszechmogący to dla Niego czas nie istnieje. Całe czasowe istnienie wszechświata widzi w jednym momencie.
3. Więc Bóg nie ma po co ingerować w tym świecie bo wszystko stworzył tak jak chciał, a wszystko co się wydarzy zostało przez Niego zaplanowane.
Mówiąc że Bóg ingeruje w świat, podważamy Jego wszechmoc i ponadczasowość.
Lękając się pokazujemy że Mu nie ufamy.
jan - 21/10/2011
przeczytałem z ciekawością... podoba mi się deizm...
Asia - nie autorka! - 21/02/2011
Piszesz, że żaden kochający rodzic nie pozostawia swojego dziecka na pastwę losu. Po pierwsze to wg. Ciebie skąd biorą się dzieci w domach dziecka? Czy wszystkie są osierocone...? Po drugie ciekawa jestem jaki KOCHAJĄCY RODZIC potrafi patrzec jak jego \"ukochane\" dziecko ginie z głodu lub na stosie.
Ania - nie autorka! - 25/01/2011
Mam wrażenie, że niektórzy komentatorzy nie zwrócili uwagi właśnie na założenie artykułu - artykuł nie ma na na celu oceniać deizm sam w sobie - on ocenia \"deistycznego\" chrześcijanina. Jeśli ktoś uważa się za chrześcijanina, ale nie wierzy w Bożą ingerencję, to coś tu jest nie tak, bo chrześcijanin nie może być deistą, deizm jest sprzeczny z Pismem Świętym. Dla chrześcijanina deizm jest bardziej niebezpieczny niż ateizm, bo ateizm wymaga jasnej deklaracji, a postawa deistyczna może być tylko spłyconym chrześcijaństwem: dla spokoju powiem, że wierzę, bo może tam gdzieś coś jest, ale wszystko mi jedno co... Niestety, mam obawy, że współcześnie przyjęcie w praktyce filozofii deizmu rzadko jest wyborem, przemyśleniem, odpowiedzeniem sobie na różne pytania, a zwykle czymś wręcz przeciwnym, postawą wygodnicką, to taki deizm praktyczny (ale na pewno nie dotyczy to wszystkich deistów)
harap - 25/01/2011
A ja sądzę, że deizm to jedyny sensowny pogląd. Bóg stworzył świat, określił jak ma się rozwijać, \'pociągnął za dźwignię\' i... patrzy. Na miłość, dobro, prawdę, ale też na nienawiść, zakłamanie i cierpienie.
Denerwuje mnie, że wszyscy starają mi się wmówić co myśli i czego chce Bóg. Skąd oni to wiedzą? Jak można pojąć coś, co jest znacznie bardziej skomplikowane niż wszystko inne? Jak można bytowi który wymyka się z wszelkich prób ogarnięcia przypisywać ludzkie pragnienia? \'Bóg chce...\' \'Bogu podoba się\' \'Bóg nie chce\'... Czy Wy, którzy mówicie o Jego woli, jesteście Nim? Wiem co odpowiecie. \'Duchowni wiedzą i przekazują\'. Nie wierzę w to. Robią dużo dobrego, ale często i dużo złego. Dlatego nie są wiarygodni. Powiecie \'są tylko ludźmi, jak inni\'. Więc pytam- czy jeśli uroi mi się, że Bóg np. chce abym kogoś zabił, to też tak mnie wytłumaczycie? Jestem przekonany że nie, bo przecież Bóg nie może chcieć zła. A tyle go na świecie. Powiecie, że to dlatego, że człowiek ma wolną wolę. No ale przecież jest Boski plan, i Bóg zna przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Skoro więc wie, co się stanie, to jak można mówić o wolnej woli, skoro ten, który teoretycznie dał nam wybór wie co uczynimy?
Gosia - 11/01/2011
Wstęp jest iście zaskakujący, najpierw potępienie spłyconego deisty za domniemana agresję i nieracjonalną obronę swojego stanowiska, a potem agresja stosowana w stosunku do niego, jednym słowem- ambitnie. Uznanie deizmu za realne zagrożenie też, według mnie, do neutralnych nie należy.
Tak to zwykle bywa, że KK jest radykalny w stosunku do innych, nigdy do siebie.
Te domniemane dowody też są dosyć zabawne, uważam, że każdy mógł to napisać i nie musiał być \"natchniony\". Z resztą, nie jest tajemnicą, że z całego Pisma Kościół wybrał tylko te księgi, które były dla niego wygodne.
Nie mam nic ani do Kościoła, ani do samych Katolików, ale mam jedną uwagę- mogliby stosować się do zasad, które wyznają i w które wierzą oraz nie obrażać tych, którzy mają inny, nie tyle system wartości, co sposób ich uzasadniania.
Sławek - 29/12/2010
Artykuł pisany po przyjęte założenia. Całkowity brak zrozumienia problemu, spłycenie idei deizmu. Żenada. \"Dowody na to, że Pan ingeruje w Twoje życie...\"- Dowody!!!, Jakie dowody, w najlepszym wypadku argumenty.
Jestem deistą i WIEM, że Bóg istnieje, Ty jesteś teistą, i tylko wierzysz, że Bóg istnieje. Powiesz pycha. Odpowiem: nazywaj to jak chcesz.
Jacek - 29/08/2010
Witam
Pragnę się włączyć w tą ciekawą wymianę poglądów.
Odnoszę wrażenie że przypomina ona logiczną „rozgrywkę” w szachy na szachownicy na której brak jest czarnych pół i czarnych figur a w ich miejsce pojawiło się bardzo dużo pól i figur w rożnych odcieniach szarości.
Czy na takiej szachownicy można dokonywać logicznej analizy zależności i oddziaływań między figurami na niej się znajdującymi?
Adam - 02/08/2010
O Bogu wiem to że nim nie jestem i nawet tego nie byłbym wstanie stwierdzić gdybym siebie nie poznał.
Michał - 02/08/2010
Wyciągasz błędne przekonania nie tylko Kościoła, ale całego świata sprzed 350 lat i starasz się tym udowodnić, że Bóg nie ingeruje w życie ludzi. W tamtych czasach nie tylko Kościół uważał, że ziemia jest w centrum, to tylko jednostki się z tego myślenia (które prezentował cały świat) wyłamywały - i słusznie. Dzisiaj żaden człowiek w Kościele nie powie, że ziemia jest w centrum wszechświata, więc może polemizujmy o dzisiejszych realiach. Bo ojcowie nauki - filozofowie też mieli kiedyś różne, absurdalne dziś pomysły, ale nie stara się tym wyjaśnić tego, że oni byli w błędzie. Rozmawiajmy o tym co dzisiaj!
Dogmat o nieomylności papieża dotyczy spraw MORALNOŚCI I WIARY, a nie budowy kosmosu czy, np. wiedzy na jakiej ulicy znajduje się pizzeria!!
Skoro uważasz, że Bóg nie ingeruje w sprawy ludzi, to w jaki sposób więc możesz twierdzić, że Bóg nie jest miłosierny skoro w Jego imieniu ludzie się zabijają? Ludzie mordują się sami, Bóg za to nie odpowiada. Co więcej, wcale nie chce żeby ludzie w taki sposób "nawracali" jedni drugich.
Co do sprawy Starego Testamentu, to najpierw - z całym szacunkiem do Ciebie - powiem, że wierzę Bogu i Kościołowi, nie Tobie.
To są symboliczne opowiadania, które w jakiś sposób mają pokazać jak doszło do odwrócenia się człowieka od Boga. Bóg nie stworzył ludzi przeciwnych sobie, stworzył nas na wskroś dobrych, chętnych do dobra i do życia w jedności z Bogiem, ale dał nam wolną wolę. Poprzez pokusy człowiek w swojej wolnej woli wybrał co innego niż dobro. To mają ukazać opowiadania z początku Starego Testamentu.
Bardzo sprytnie się wypowiadasz, niby tak Ci jest mnie żal, że nigdy nie zobaczę prawdziwego piękna świata, ale tak na serio nazywasz mnie "intelektualnym warzywem". Otóż moja wiara nie ogranicza mnie w używaniu rozumu. Skończyłem technikum elektroniczne, w tym roku kończę studia, wydaje mi się, że muszę używać rozumu i co nieco logicznego myślenia na co dzień ;.-) Poza tym widzę świat, zachwycam się nim, Byłem niedawno w Tatrach, widziałem piękno gór, wodospady, zachwyciłem się tym. Nie wmawiaj mi więc proszę czegoś czego nie robię - nie dostrzegania piękna świata.
Faktycznie dalsza polemika nie ma sensu, bo tak naprawdę żaden z nas nie jest nastawiony choć odrobinę na przyjęcie poglądów drugiego. Ja dlatego, że wiem, że osobowy Bóg istnieje, bo Go spotkałem. Ty dlatego, że za wszelką cenę odrzucasz prawdę, o której mówię.
Pozdrawiam Cię serdecznie. mówiąc tylko na koniec, że kiedyś i tak wszystkiego się dowiemy :-) obyśmy się spotkali.
Z Bogiem
PS Polecam poczytać "Dzienniczek" siostry Faustyny
Inglorious - 27/07/2010
Według mnie Bóg to nie konkretna osoba, gdyż osoba jest pojęciem nazbyt przyziemnym, stworzonym przez człowieka by ułatwić sobie określanie jakiś ziemskich, namacalnych rzeczy (głównie ludzi), toteż pojęcie osoby skierowane do Siły wyższej, czy jak wolisz Boga jest nie na miejscu.
Jeżeli mowa o rzekomych cudach, które wymieniasz to moim zdaniem warto podejść do tej kwestii nieco bardziej sceptycznie, co prawda każdy zobaczy w tym to co zechce zobaczyć, a więc dla Ciebie będzie to objawienie ingerencji boskiej, lecz dla co bardziej racjonalnego sceptyka może to być po prostu kolejna anomalia występująca w przyrodzie, anomalie czyli odstępstwa od norm, których wiele było, jest i zapewne będzie w przyszłości a których ludzie wraz z ich poziomem technologicznym i stanem wiedzy nie potrafią JESZCZE, w sposób naukowy wyjaśnić. Uważam też, że człowiek jest istotą niezwykłą, nieświadomą wszystkich mocy, które posiada i możliwości które wraz z nimi w nim drzemią (przykładem może być że pomimo iż każdy w teorii posiada mózg to nie każdy potrafi go używać w praktyce ;p), dlatego cudowne uzdrowienia mogą być niczym innym jak 'ukrytą' właściwością człowieka do samoregeneracji (o tym zjawisku znacznie więcej słyszałem aniżeli cudach i uzdrowieniach z nieba). Sama psychologia człowieka jest dziedziną trudną i jakże miałko zbadaną a może okazać się fenomenem i przełomem jeżeli chodzi o rozwój i właściwości człowieka, wszak potęga psychiki ludzkiej nie zna granic, dla przykładu powiem tylko że podczas II WŚ żołnierze otrzymywali jako "środki przeciwbólowe" mieszaninę mąki z solą (choć nie miało to absolutnie żadnych właściwości leczniczych czy tym bardziej przeciwbólowych) to po zażyciu tego środka i wmówieniu im przez lekarzy że są to mocne znieczulacze, ranni żołnierze przyznawali z zadowoleniem że ból faktycznie mija, umożliwiając kontynuowanie walki.
Toteż podejście które prezentujesz jest mało ambitne, gdyż wszystko czego zrozumieć nie potrafisz przypisujesz naturze transcendencji i na tym kończą się poszukiwania i dociekania przyczyn danego zjawiska. Nauka zaś inaczej, stara się wyjaśnić możliwymi dostępnymi w danym czasie środkami i pomóc zrozumieć człowiekowi jak funkcjonuje otaczający go świat, chce go do niego przybliżyć poprzez jasno sformułowane prawa i zasady jakie nim rządzą, to jest właśnie najpiękniejsze gdy każdy może zaczerpnąć tej wiedzy i z niej dowoli korzystać dla dobra swojego i innych. Innymi słowy - nauka jest postępowa, pomocna człowiekowi, religia przeciwnie, uwstecznia człowieka a w większym stężeniu - szkodzi tworząc fanatyzm i fundamentalizm. Przykłady: W 1633 roku, po publikacji książki Galileusza mentora teorii heliocentrycznej, papież oskarżył go o głoszenie herezji. Otóż odkrycie Galileusza nie zgadzało się z ówczesną wizją kościoła katolickiego na sprawę usytuowania Ziemi w kosmosie, gdyż jak w Biblii zostało napisane, człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga, to i Ziemia musi znajdować się w centrum wszystkiego jako najważniejszy obiekt w całym wszechświecie - takie brednie ludzie byli zmuszani przez kościół uważać jako prawdę bezwzględną(!) Jak wszyscy dobrze wiemy nasz rodak Mikołaj Kopernik, jako pierwszy wpadł na pomysł że Ziemia nie znajduje się w centrum wszechświata lecz niefortunnie (dla niego samego i wszystkich ludzi również) był częścią duchowieństwa i wygłaszając oficjalnie swoje nowo odkryte teorie naraził by się na ekskomunikę i haniebny wówczas tytuł heretyka, toteż jego dzieła trafiły do szerszej publiki dopiero po jego śmierci. Galileusz był bardziej odważny i czerpiąc z prac Polaka, udoskanalając je, stworzył teorię bliższą prawdy (nie kościoła lecz rzeczywistości) za co właśnie dostał (z woli papieża) dożywotni areszt domowy i miano heretyka (tutaj również dobry przykład na dogmat o nieomylności papieża (sic!). Któż o zdrowych zmysłach w dzisiejszych czasach mógł by twierdzić że to Słońce krąży wokół Ziemi a nie odwrotnie?
Drugą istotną sprawą jest fakt że nigdy ludzie nie zabijają się nawzajem z takim zapałem jak w imię religii, to ona unicestwiła najwięcej istnień, dla niej ludzie potrafią zabić bliźniego bez wyrzutu sumienia, tłumacząc się, że robią to za swoją wiarę, dla swojego boga. Czy naprawdę miłosierny Bóg chce i potrzebuje tego by w jego imię mordować innych tylko dlatego że wierzą w coś innego ?
Dla mnie osobiście Stary Testament jest zbiorem ksiąg niemoralnych i ohydnych, wręcz nieludzkich, kto czyta ten wie, nikogo przekonywać nie będę. Powiedz mi tylko skoro sam powiedziałeś, że świat formułował się do dzisiejszych kształtów przez miliony lat, więc: stworzenie go w 7 dni, opowiastka o Adamie i Ewie (prehistoria potwierdza że nigdy nie istnieli) i grzechu pierworodnym (który skoro Adam nie istniał, nie mógł zostać nigdy popełniony) ma znaczenie czysto symboliczne (nigdy sie nie wydarzyło) więc Jezus zgodził się na tortury i śmierć aby odkupić symboliczny grzech, popełniony przez nieistniejącego człowieka(!) Czy to nie brzmi jak szaleństwo? Uwierz mi tego typu absurdów Biblia ma w sobie dużo więcej.
Zabawne jest to, że starasz się wmówić mi, że Bóg 'działa' na mnie przez Twoją osobę, bo zobacz, ja tego wcale tak nie odbieram, myślę że jesteś zaślepionym wyznawcą jednej z religii, który otaczający świat tłumaczy sobie (i co gorsza innym) doktryną, która bezlitośnie zrobiła z Ciebie intelektualne warzywo, przez co nigdy nie będzie Ci dane poznanie świata takim jakim jest on w rzeczywistości, nie dostrzeżesz jego prawdziwego piękna bo zawsze będzie on dla Ciebie "tylko" etapem przejściowym czegoś lepszego, w co jedynie wierzysz i co istnieje wyłącznie w Twoim umyśle. Z mojej perspektywy jest to smutne marnotrawstwo, ale to jest Twoje życie, zrobisz z nim co zechcesz.
Dalszą polemikę uważam za zbędną, gdyż Twoje "niewidzialne" argumenty do mnie nie trafiają, moje przyziemne do ciebie też nie, ale przynajmniej wiesz już dlaczego tak jest, cieszy mnie, że pomimo moich myśli i poglądów które jakże dramatycznie różnią się od Twoich, Bóg kocha mnie szaleńczą miłością, powiem więcej, ja Go również za to że pozwolił mi zaistnieć tu i teraz, na krótką chwilkę, którą jest ludzkie życie w skali miliardów lat, za to że dał mi możliwości, wolna wolę i rozum, dzięki któremu mogę poznawać świat, odkrywać jego piękno i weryfikować myśli (często irracjonalne, bezsensowne czy nierealne) innych ludzi, którym tak jak mnie, poszczęściło się i zostali 'wylosowani' z nieograniczonej puli genetycznej.
" Moralność człowieka zależy od zdolności współodczuwania z innymi ludźmi, wykształcenia oraz więzi i potrzeb społecznych; żadna religia nie jest do tego potrzebna. Człowiek byłby zaiste żałosną istotą, gdyby kierował się w życiu wyłącznie strachem przed karą i nadzieją na nagrodę po śmierci." - Albert Einstein.
Michał - 23/07/2010
A jeśli te dobra po śmierci są ściśle związane z tą, jak napisałeś, "Opatrznością"? (osobiście wole używać słowa Bóg bo to jest konkretna osoba, a nie jakaś bliżej nieokreślona energia ;-))
No oczywiście, że wiara nie równa się wierze, ale żeby nie dorównywała wierzę to osobiście nie był był tego taki pewny. Ile to cudów się wydarzyło w historii, których wiedza nie umie wytłumaczyć? Całun turyński; cuda eucharystyczne; cudowne uzdrowienia, których nauka nie może wytłumaczyć (potwierdzone przez niewtajemniczonych specjalistów); nierozkładające się ciała świętych - trochę tego jest :-)
A ja właśnie uważam, że moją wiarę zawdzięczam tylko Bogu, a dlaczego to pisałem już w poprzednim komentarzu - Bóg jest sprawiedliwy i daje wszystkim, ale nie każdy chce przyjąć - proste.
Ale każy słyszy o Bogu, Ty na przykład słyszysz teraz (czytasz :-)), mówię, że Bóg jest dobry, że Ciebie kocha, że zależy mu na Tobie, że Jezus Chrystus umarł i zmartwychwstał żebyś miał z Nim życie w niebie w kompletnym, totalnym szczęściu. Bóg mówi czasem bardzo prosto, przez innych ludzi, u mnie Bóg zadziałał przez innych ludzi właśnie. U Ciebie teraz też zadziałał, usłyszałeś o Jego miłości do Ciebie i co z tym zrobisz?
Judasz nie miał zaprogramowanego swojego losu. W ostatnim momencie, Jezus zwraca się do Niego "przyjacielu" - Jezus Bóg mówi do Judasza "przyjacielu", chce go wyciągnąć z jego słabości, ale Judasz tego nie przyjął, odrzucił pomoc Jezusa - Boga.
Eh chłopie Ty weź poczytaj dokładnie Darwina, gdyby Darwin miał obecną wiedzę to nie stworzyłby swojej teorii, odsyłam do fachowych artykułów - nie twierdzę, że ziemia ma 10 tys. lat, nie wiem czy Bóg stworzył ziemię w 7 dni, raczej uważam, że powstawało wszystko wiele milionów lat i że w pewnym momencie Bóg dał człowiekowi coś co odróżnia go od innych stworzeń - duszę. A tak w ogóle, to nie musisz obrażać ludzi mówiąc, że Bóg poskąpił im mózgu, to jest chamskie bardzo już nawet nie wobec Boga bo On się nie obraża o takie pierdoły, ale wobec tych ludzi.
Bóg nie chce robić "istotniejszych napraw na większą skalę" bo nie jest wróżką ani czarodziejską różdżką, Bóg działa we wnętrzu każdego człowieka (a przynajmniej chciałby) i w ten sposób, gdyby odpowiednio wiele ludzi przyjęło by Jego porządek w sercu, świat wyglądałby inaczej. Gdyby posłowie jakiegokolwiek rządu na świecie spotykali się z Bogiem codziennie i przyjęliby Jego porządek w sprawach etycznych i tak kształtowali prawo, to nie byłoby mordowania nienarodzonych, kasowania starych i chorych, itp.
Hehe na każdym kroku starasz się mnie sprowokować albo po prostu jesteś niemiły, ja myślałem, że jak dorośli rozmawiają, to jest to jakaś rzeczowa rozmowa, a Ty pod przykrywką rzeczowej rozmowy co chwilę mnie obrażasz, no ale cóż tak już czasem bywa :-)
Co do Starego Testamentu, to częstszym słowem w Nim jest miłość i miłosierdzie niż zło i nienawiść (możesz policzyć), a poza tym właśnie dlatego jest Nowy Testament. Jezus przyszedł, jak sam powiedział "wypełnić" Stary Testament i pokazał, że Bóg jest miłością. Umarł na krzyżu, żeby każdy człowiek miał życie wieczne.
(Tak a propos, Jezus w bardzo konkretny sposób interweniował w ludzkich sprawach, dokonywał wielu cudów. Dzisiaj takie cuda też się dzieją więc twierdzenie, że Bóg nie działa w nadprzyrodzony sposób, jest nietrafione.)
UUU ciekawe jest Twoje twierdzenie, że Bóg żądał ofiar z ludzi "Nie będziesz mordował" - V przykazanie. Kara śmierci była stosowana w "ciężkich" przypadkach, ale Bóg nigdy nie chciał "śmierci grzesznika" jest takie zdanie w Słowie Bożym.
Odpisałem chyba na wszystko co mnie nurtowało w Twoim komentarzu.
Pozdrawiam Cię serdecznie, aha napiszę jeszcze raz żebyś nie miał wątpliwości, że Bóg w Twoim życiu nie działa i nie chce Ci powiedzieć, że Mu na Tobie zależy: Bóg Cię kocha, takiego jakim jesteś, tam gdzie jesteś, kocha Cię szaleńczą miłością i to za nic, za darmo. U niego nie musisz zasługiwać na miłość, wystarczy tylko zgodzić się w sercu tę prawdę i zrobić mały krok "Boże jeśli jesteś, to pokaż mi to"
Pozdrawiam.
Niech Bóg objawi się w Twoim życiu.
;-)
Inglorious - 23/07/2010
roblem który tutaj wynikł nie jest powodowany niezrozumieniem, gdyż każdy wyraża się w miarę jasno, zgodnie ze swoimi przekonaniami, problem wynika raczej z różnicy podejścia do tej kwestii, w zasadzie wszystko zależy od tego jaki stosunek i pogląd mamy na daną sprawę.
Ty uważasz że wiara w tym przypadku w czynną opatrzność Boską jest niezbędna by uzyskać dostęp do dóbr wiecznych i życia wiecznego, ja uważam inaczej, jeżeli jest coś zorganizowanego po życiu doczesnym to wiara w opatrzność nie jest potrzebna aby cel ten osiągnąć, kto ma racje? Tego nie potwierdzi nikt, bo jednoznacznych dowodów nie masz Ty ani ja, albo inaczej, Twoje dowody dla mnie nie są wystarczająco-przekonująco jednoznaczne i vice versa. Dopóki taki stan będzie się utrzymywał dopóty nasze przekonania będą się opierały wyłącznie na wierze a jak wiadomo wiara nie jest równa wiedzy, która to opiera się w głównej mierze na empirii i sprawdzalności. Dlatego debata na tematy wiary osób o odmiennych lub przeciwnych poglądach nie mają większego sensu gdyż nikt nie jest w stanie potwierdzić słuszności swoich twierdzeń czy też wierzeń, a przekonanie kogoś innego do swoich prawd nie jest dowodem potwierdzającym czyjąś słuszność lecz zmianą poglądów tej osoby, która uznała że twierdzenia osoby przekonującej są bardziej: prawdopodobne, wyraźne, opłacalne, wygodne, optymistyczne, itd. (niepotrzebne skreślić), bo pomimo zmiany postawy, ten który ją zmienił nie uzyskał jednocześnie pewności iż ta którą porzucił była błędna a ta którą przyjął będzie prawdziwa.
Skoro Twoja wiara nie jest Twoją zasługą to czyją? Chyba nie Boga, który powinien (z punktu widzenia katolicyzmu) być sprawiedliwy. Bo skoro Tobie dał to każdemu powinien dać po równo, jawnie ingerując w świat, a więc do każdego powinien przyjść tak konkretnie jak do Ciebie bo inaczej wyjdzie na to że wyraźnie jesteś faworyzowany przez niego a inni ludzie są dyskryminowani. Zrozum, jeżeli było by tak jak wierzysz to zgodnie z boską precyzją i sprawiedliwością KAŻDY w TYM SAMYM czasie otrzymywał by konkretny znak od Boga bez względu na wolną wolę, konkretny znak by się pojawił a co sobie z nim każdy zrobi to już właśnie jego wolna wola, niestety tak nie jest. Jeżeli chodzi o wolną wolę to jaką wolną wolę miał Judasz, który swoje poczynania miał 'zaprogramowane' w przepowiedniach jeszcze przed swoimi narodzinami i który jak z tego wynika był skazany na potępienie z góry bez możliwości zmiany decyzji. To tez był człowiek, dziecko Boże, równe wobec innych, z wolną wolą, której praktycznie nie miał bo musiał zrobić to co przepowiedział jakiś jasnowidz zwany prorokiem. Historia Judasza jest dramatyczna i skandaliczna gdyż zaprzecza wielu prawdom, z resztą jak cała Biblia, którą traktuję jako starożytną księgę, którą można używać jedynie w celu zaczerpnięcia jakiś nauk moralnych a treści w niej zawarte należało by traktować stricte symbolicznie, broń Boże jako źródła historyczne gdyż później można posłuchać geniusza prawiącego że Ziemia istnieje 10 tys. lat a ewolucja nie istnieje itp. takich ludzi jest mi najbardziej szkoda gdyż natura (albo Pan Bóg) poskąpiła im tak przydatnego czasem narządu jakim jest mózg.
W odpowiedzi na druga kwestię którą poruszasz bardzo 'po macoszemu' i na okrętkę kryje się pewna niekonsekwencja gdyż całe zło (nawet te niezależne od człowieka) sprowadzasz właśnie na niego, to on jest jego twórcą i on powinien sobie sam z nim radzić, rozwiązując niesprawiedliwość i głód. Więc gdzie tutaj rola Boga (tego czynnego, miłosiernego i wszechmocnego o którym mówimy w tym wątku) który wg. Twojej teorii ingeruje w świat, daje o sobie znać ale co istotniejszych 'napraw' i na większą skalę już zrobić nie chce. Jak dla mnie to sie wcale nie uzupełnia, wręcz przeciwnie potwierdza że jesteś w błędzie i tłumaczysz sobie na siłę dobierając coraz to bardziej abstrakcyjne rozwiązania.
Bo gdyby naprawdę w całej swojej konsekwencji i możliwościach Bóg jako czynny opiekun zajmował by się ludzkim światem, tych nierówności niezależnych od człowieka by po prostu nie było a Ty nie musiał byś poszukiwać wyjaśnień których sam do końca nie potrafisz zrozumieć.
Wystarczy przypomnieć sobie jaki obraz Boga wyłania sie ze Starego Testamentu, jest to istny potwór, zazdrosny, bezlitosny, gniewny, żądający krwi i ofiar w tym ludzi, wzywający do licznych krwawych rzezi, czy to ten sam Bóg co w Nowym Testamencie? Jeżeli tak to co wywołało tak drastyczną zmianę w jego postępowaniu, czy zauważył swój błąd? Ale przecież to niemożliwe...
Michał - 22/07/2010
Inglorious cieszę się piszesz, no nie myślałem że rozmowa tutaj tak się rozkręci :-)
Rozumiem, że mogłeś mnie odebrać jako cytuję "bigoteryjnego, zadufanego w sobie i swojej wierze ignoranta...", ale jeśli tak to odebrałeś to nie zrozumiałeś sensu moich słów (albo ja niezrozumiale ten sens wyraziłem) - otóż napisałem, że moja wiara to nie jest ŻADNA MOJA ZASŁUGA. Bóg do mnie przyszedł bardzo konkretnie, w wieku 19 lat zdarzyło się coś, co przekonało mnie o tym, że Bóg istnieje i że Jezus Chrystus interesuje się mną bardzo osobiście, ja tylko tę prawdę musiałem przyjąć i to staram się robić codziennie, żyjąc tak jak On nauczał i jestem szczęśliwy.
Z tym życzeń. Przed tym jak Bóg mnie nawrócił, to ja wiele razy starałem się zmienić, było mi z sobą źle i wiedziałem, ze coś muszę zrobić, ale nic nie skutkowało i jak byłem już na swoim dnie, to powiedziałem "Boże zrób coś ze mną bo ja sam już sobie nie daję rady". Gdyby wszyscy dotykali swojego dna i chcieli się z niego podnieść prosząc o to Boga, to On z pewnością nie czekałby z inicjatywą, tak było w moim życiu i życiu wielu, wielu osób, które znam. Odpowiadając więc wprost na Twoje pytanie, dlaczego skoro wszyscy są równi nie doświadczają spotkania z Bogiem w tym samym czasie, a niektórzy w ogóle go nie doświadczają, odpowiem, że NIE WSZYSCY TEGO SPOTKANIA CHCĄ. Bóg traktuje ludzi na serio i chce żebyśmy my też Jego traktowali na serio. Dlatego jak ktoś chce Go spotkać, ale tak szczerze, żeby na serio się o tym przekonać, to On przyjdzie, ale jak ktoś nie chce mieć z Bogiem nic wspólnego, a do tego nie słucha innych ludzi, którzy mu np. mówią o Bogu no to jakie można mieć pretensje do Boga o to, że Bóg tej osobie się nie objawił, przecież każdy ma wolną wolę. Bóg do niczego człowieka nie zmusi.
Co do drugiej kwestii jak to napisałeś "równego startu" to też jest kwestia bardzo prosta. Jezus powiedział w Ewangelii Mateusza w 25 rozdziale (polecam do przeczytania), że każdy kto nie dał coś do zjedzenia, do picia potrzebującemu albo nie odwiedził tego co jest w więzieniu, albo nie dał jakiegoś ciucha temu co go nie ma, że taki NIE wejdzie do królestwa niebieskiego. Bo Bóg chce, żeby ludzie byli dobrzy dla siebie. Dlaczego jest głód na świecie? bo np. w Ameryce całe statki z pszenicą są topione (oczywiście tylko pszenica :-)) bo prawo ludzkie jest tak krrretyńsko ustanowione, że przetransportowanie tego np. do Afryki byłoby zbyt kosztowne - podatki, transport, itp. Znana jest tez sprawa polskiego piekarza, który splajtował z tego powodu, że za darmo rozdawał chleb, który mu się nie sprzedał, bo nie było to opodatkowane. Nie mów mi w takim wypadku, że Bóg jest zły i to On za to wszystko odpowiada! Masz swój rozum i doskonale wiesz, że my ludzie mamy wielki wpływ na to co się w świecie dzieje. Z drugiej strony słyszałem świadectwa osób, które startowały z dna społecznego, a Bóg umożliwił im wypłynięcie na szersze wody przez np. jakieś niespodziewane spotkanie z jakimiś osobami.
Co do nieuleczalnych chorób wrodzonych, to proszę, przeczytaj trochę świadectw, które mówią o tym w jaki sposób choroba wpływa na życie ludzi. Niedawno np. czytałem takie świadectwo (zresztą ono też znajduje się u nas na portalu Jezus.com.pl w przeglądzie prasy tekst "Uzdrawiające przeżycie"), które mówi o tym, że choroba na raka kilkuletniej dziewczynki doprowadziła do uzdrowienia małżeństwa jej rodziców, w końcu dziewczynka wyzdrowiała, a rodzina się nie rozpadła. Ja nie wiem dlaczego Bóg daje takie cierpienie ludziom, ale wiem jedno, że ma to jakiś większy sens - ale wiesz powiem Ci szczerze, że nie dziwię Ci się, że trudno Ci to jakoś zrozumieć (i tutaj nie ma być żadnej ironii ani przechwalania się z mojej strony), chrześcijanie wierzą w to, że po śmierci będą żyć wiecznie szczęśliwie z Bogiem i dlatego nawet ziemskie cierpienia nie mają wielkiego znaczenia, a tylko pomagają zbliżyć się do Boga, ale osoba, która nie wierzy w szczęśliwe życie z Bogiem po śmierci ma w tym miejscu problem, no bo zatrzymuje się tylko na tym co tu i teraz i widzi: chorobę małego dziecka, głodujące matki, bezdomne dzieci itd.
Trudno wszystko wytłumaczyć tak w jednym komentarzu, mam nadzieję, że Bóg da Ci się doświadczyć. Jeśli tylko chcesz to możesz przeprowadzić taki sam eksperyment jak Ciechus, tylko najważniejsza jest w tym szczerość, żeby nie bawić się z Bogiem, ale podejść do tego na serio, czytaj tez Pismo Święte, przez kilka tygodni, a zobaczysz, jaki jest Bóg i zaczniesz Go spotykać - polecam. Ja Go spotykam.
Słowa "diabli Cię tam wiedzą" wydaje mi się, że są mało udaną prowokacją i potężną ironią z twojej strony, ale spoko, nie mam się czego bać, bo Bóg już w moim życiu pokazał mi, że jest mocniejszy od diabła, jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej to napisz maila.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Z Bogiem!
Ciechus - 19/07/2010
Wera, dlaczego komentujesz niektóre moje wypowiedzi nie czytając wszystkich? Wydaje mi się, że nie powinno się tego czynić nie znając kontekstu całej rozmowy, a żeby go poznać trzeba prześledzić wszystkie wypowiedzi. Może więc zanim skomentujesz część, zapoznasz się najpierw z całością? A argument "szkoda czasu" nie wydaje mi się zbyt mocny...
Jeżeli chodzi o "eksperyment", to jestem (a przynajmniej chcę, by tak było) człowiekiem otwartym, więc otrzymawszy propozycję, postanowiłem nie odmawiać i spróbować. Przyznam, że nie oczekiwałem po tym wiele, ale jednak zrobiłem tak, jak napisał Michał. Po prostu sprawdziłem co z tego wyniknie.
Co do porównania z budyniem, to nie jest ono trafne, bo ja nie pałam nienawiścią do Boga, a po prostu wydaje mi się nielogiczne, by był taki, jak przedstawia go chrześcijaństwo. Najzwyczajniej w świecie przeprowadziłem "eksperyment", by się przekonać czy to coś zmieni. W końcu mój światopogląd wciąż się kształtuje i nie odrzucam całkowicie możliwości istnienia chrześcijańskiego Boga.
Być może jestem niedojrzały psychicznie, bo jestem stosunkowo młody, ale nie wydaje mi się, by można było wyciągać takie wnioski po przeczytaniu kilku moich wypowiedzi. Nie chcę też uchodzić za niezbyt rozgarniętego, dlatego staram się pisać w miarę jasno i logicznie. Z Twojej strony to chyba również zbyt daleko idący wniosek.
Chciałem jeszcze dodać, że zgadzam się z Michałem w kwestii podejścia do ludzi nie będących chrześcijanami. Obawiam się, że obrażając ich i podważając słuszność prób szukania przez nich Boga nic nie zyskasz, a możesz tylko wiele stracić. Chyba że zwyczajnie nie zależy Ci na przekonaniu takich osób o Twoich racjach.
Na koniec dodam tylko, że argument Inglorious dotyczący bożego miłosierdzia w takiej postaci, jak przedstawia je chrześcijaństwo (a może raczej jego braku) jest ciekawy i warty rozpatrzenia.
Pozdrawiam.
Inglorious - 11/07/2010
Michale, czytając Twoje wypowiedzi, w szczególności ostatnie mam nieodparte wrażenie jakobyś zwracając się do osób 'zakwalifikowanych' jako deiści musiał spoglądać na niziny i do nich tez się zwracać. Jakbyś uważał się za lepszego, lepiej usytuowanego tylko z tego powodu że wierzysz w czynną opatrzność boską. Za przykład niech posłuży poniższy cytat:
" my mamy ogromną łaskę, że tak szybko w swoim życiu spotkaliśmy Boga, my sobie tego nie wypracowaliśmy, Bóg nam to dał, my musieliśmy to tylko przyjąć. Przyjdzie i na Nich czas :-) módlmy się o to"
Bez urazy ale po przeczytaniu tego fragmentu wyłania się obraz bigoteryjnego, zadufanego w sobie i swojej wierze ignoranta, który miast uczciwej polemiki stosuje delikatne, 'po dobroci' wpajanie swoich prawd innym i bezwarunkowo uznawanie ich za jedyne i słuszne. Powiesz, że na tym polega wiara, ale czy to że głęboko wierzę w istnienie wróżek za skrzydełkami czyni je realnymi i prawdziwymi? Skoro wszyscy ludzie są równi i mają jednakowe szanse na zbawienie dlaczego wszyscy w tym samym czasie nie 'spotykają' Boga a niektórym w ogóle nie jest to dane nawet po wielu próbach i wysiłkach, a WAM Bóg to dał tak szybko, i bez 'wypracowania'...
Ciekawi mnie również jak ludzie tego typu co Ty są ustosunkowani do prawd takich, które opisują Boga jako wszechmocnego i miłosiernego czy nieskończenie dobrego jednocześnie, gdyż skoro Bóg jest miłością i kocha swoje 'dzieci' powinien jak przystało na dobrego rodzica opiekować się swoim potomstwem i nie pozwalać by działa mu się krzywda (już nie powiem, że jakakolwiek ale choćby niezależna od niego zapewniająca równy start) a więc nie powinno (Boże potomstwo) głodować, chorować, przychodzić na świat nieuleczalnie chore czy niepełnosprawne, bo gdzie ta równość i miłość? Czy być może Bóg nie chce pełni szczęścia na ziemi, a więc nie jest nieskończenie dobry, albo nie może przysporzyć swym dzieciom szczęścia, a więc nie jest wszechmocny. A może po prostu nie ingeruje w życie swych dzieci dając im wolną wolę i rozwój w procesie ewolucji (możliwe jest że ewolucję również uznajesz za herezję, diabli Cię tam wiedzą ;))
Michał - 01/07/2010
Nie, żadna ironia, mówię poważnie.
wera - 25/06/2010
"Widzę, że jest w Tobie dużo wiary" zgadzam sie, "moc w mówieniu o tym, że Bóg jest" to jakas ironia czy co? :)
Michał - 24/06/2010
Droga wero. Od razu przepraszam jeśli Cię jakoś osądzę.
Widzę, że jest w Tobie dużo wiary i moc w mówieniu o tym, że Bóg jest i że działa. Jednak osobiście wydaje mi się, że obrażaniem ludzi niestety nie przyciągniesz ich do Jezusa. Kiedy dwóch spośród Apostołów chciało zrzucić ogień na pogańskie miasto i mówili, że się pomodlą o to, to Jezus ich zgromił (!) mówiąc, że takie zachowanie nie jest dobre. Wszystkim nam potrzeba miłości, więcej miłości.
Każdy ma swoją drogę do Boga - my mamy ogromną łaskę, że tak szybko w swoim życiu spotkaliśmy Boga, my sobie tego nie wypracowaliśmy, Bóg nam to dał, my musieliśmy to tylko przyjąć. Przyjdzie i na Nich czas :-) módlmy się o to :-)
Pozdrawiam gorąco.
wera - 23/06/2010
kopciu czy jak ci tam... własnie brak wiedzy u takich jak ty doprowadza do samoośmieszenia... nie czyta sie, nie słucha sie a sie wypowiada... mamusia cie nie uczyła ze nie mozesz zabierac głosu w sprawach zbyt trudnych dla ciebie? jakbys przeczytał choć początek Księgi Mojżesza to bys nie pisał takich bzdur, ty nawet nie jestes ateistą bo ateista wie dlaczego nie wierzy i potrafi dobrze argumentować ty jestes zwykłym ślepym matołem.
ciechus, nie czytałam wszystkich twoich wypowiedzi bo szkoda czasu... ale... czy ty rzeczywiscie nie wierząc w Boga probowales sie modlic i czekales na efekty?? 0_0 czy moze chcesz uchodzic za niezbyt rozgarnietego?? to tak samo by było gdybym chciała eksperymentowac z budyniem, wiedząc ze go niecierpie i widząc jak inni sie nim zajadają postanawiam przez miesiąc z nim walczyc i czekając w troskach ze w koncu mi zasmakuje (bo tak powinno byc!). mam wrazenie ze jestes niedojrzały psychicznie.... bez urazy...
Michał - 21/06/2010
Cieszę się, że przeszedłeś przez ten eksperyment :-) ja wiem że Bóg działa, ale wiem też, że (pomimo, że jest to kompletnie wyświechtane to jednak prawdziwe) działa w swoim czasie - jeśli starałeś się być szczery, co napisałeś, to ja jestem pewien, że wtedy kiedy będzie trzeba Bóg pokaże Ci, że nie jesteś Mu obojętny. Pozdrawiam Cię serdecznie!!
Ciechus - 20/06/2010
Zakończyłem "eksperyment", który mi poleciłeś. Przez miesiąc modliłem się do Boga. Oczywiście, nie jestem pewien czy robiłem to właściwie i na pewno nie zawsze udawało mi się uczynić to tak, jak napisałeś. Muszę powiedzieć, że modlitwa z przekonaniem, zaufaniem jest trudna w przypadku, gdy niezbyt wierzy się w to, że Bóg jej wysłuchuje.
W każdym razie modliłem się regularnie. I stwierdzam, że nie zauważyłem żadnych szczególnych zmian w moim życiu. Nie dostrzegłem również, by Bóg w jakikolwiek sposób dał mi o sobie znać, mimo iż prosiłem, by to zrobił.
Oczywiście, trudno na tej podstawie wyciągać konkretne wnioski. Właściwie mój pogląd w sprawie Boga nie uległ zmianie. Nie przekonałem się o jego istnieniu i wpływaniu na rzeczywistość, ale nie oznacza to, że założenie takie jest błędne. Mimo wszystko wciąż nie mam na to dowodów. W związku z tym nadal podtrzymuję moją hipotezę, że według (moim zdaniem) logicznych przesłanek Bóg jako Stwórca może istnieć, ale nie ma dowodów, na podstawie których można by wnioskować o tym, iż wpływa na nasz świat.
Pozdrawiam.
Michał - 09/06/2010
Cieszę się Ciechus z tego co piszesz, a szczególnie - nie ukrywam tego - z tych ostatnich dwóch zdań :-)
Jedno co mogę jeszcze powiedzieć odnośnie samej tej modlitwy, to żeby po prostu była szczera i z chęci przekonania do tego co się mówi w modlitwie. Oczywiście do tego mogę tylko zachęcać, bynajmniej nie zmuszać i nawet tego nie robię. Chodzi mi po prostu o to, że jeśli ktoś podszedłby do tego bez przekonania, ale tylko po to, żeby w zasadzie potwierdzić swoją opinię, że Boga albo nie ma, albo w ostateczności nie interesuje sięc człowiekiem, to to nie ma sensu. Wierzę jednak, że Ty nie podejdziesz do tej sprawy w taki sposób :-) pozdrawiam serdecznie.
Z Bogiem
Ciechus - 19/05/2010
Moim zdaniem nie można empirycznie potwierdzić istnienia Boga, ponieważ nie da się zbadać go zmysłami. Można opierać się wyłącznie na doznaniach duchowo-psychicznych, które z racji swojej natury, nie są racjonalnymi dowodami. Wszystkie zaś "nadzwyczajne wydarzenia" równie dobrze mogą być zwykłymi zbiegami okoliczności. Sposób ich interpretacji zależy po prostu od poglądów i wiary.
Jeśli chodzi o rzesze modlących się ludzi, to również trudno nazwać to empiryzmem. Zdecydowanie trafniejszym określeniem jest to, które sam opisałeś jako "trudno definiowalne konkretne duchowe doświadczenie". Dlatego także grupowe uniesienie duchowe wielu ludzi także ciężko nazwać "dowodem". Ostatecznie (choć może nie jest to najlepsze porównanie) kibice podczas meczu czy fani podczas koncertu podobnie doświadczają wielu silnych emocji i przeżyć.
Co do cudów eucharystycznych, to rzeczywiście jest to kwestia mocno sporna i trudna do wyjaśnienia naukowo. Postaram się w związku z tym poszukać konkretniejszych informacji ich dotyczących.
Sugerujesz także, żebym spróbował rozmowy z Bogiem? Przez większość mojego (krótkiego stosunkowo życia) byłem osobą wierzącą - katolikiem i niejednokrotnie modliłem się, a nawet miałem wrażenie, że Bóg mnie wysłuchuje. Teraz jednak, z perspektywy czasu i nieco innego spojrzenia na tę sprawę, widzę, że wszystko to wynikało raczej z moich silnych uczuć i emocji dot. pewnych wydarzeń w moim życiu, które ostatecznie potoczyły się inaczej, niż życzyłbym sobie tego w modlitwie. Oczywiście, można stwierdzić, że "Bóg tak chciał", jednak wydaje mi się, iż byłem po prostu trochę naiwny, wierząc, że "wyższy Byt" wysłucha moich próśb i, przede wszystkim, nadinterpretowałem fakty.
Twierdzisz zatem, że powinienem spróbować modlitwy? Dobrze, spróbuję zrobić to, tak jak napisałeś - codziennie, przez miesiąc. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Michał - 08/05/2010
Ciechus. Oczywiście biorąc pod uwagę Twoją wypowiedź i tok argumentacji, którym się posługujesz to faktycznie najlogiczniejszym wydaje się światopogląd deistyczny. Nie rozumiem tylko tego, skąd wniosek, że empirycznie nie można dowieść ingerencji Boga w ludzką rzeczywistość. Oczywiście nie widzialnego nie da się zobaczyć, niematerialnego nie da się dotknąć. Jednak jeśli dzieją się w życiu człowieka wydarzenia, które wykraczają poza naturalny porządek, to nienaukowym i nielogicznym byłoby zachowanie, które bagatelizowałoby taką sytuację, a że "nadzwyczajne" sytuacje się zdarzają o tym wszyscy wiemy i nauka nie potrafi ich zdefiniować ani określić. Jeśli nie możemy do głębi zbadać takich spraw no to należy nam przynajmniej zastanowić się nad interpretacją tych zdarzeń. I tak jeśli w nadnaturalny sposób ze zwykłego chleba powstaje ludzkie ciało i ludzka krew (a takie wydarzenia mają miejsce) i osadzając to w kontekście całego nauczania Jezusa o tym, że jest "żywym pokarmem" (ewangelia Jana), no to ciężko NIE
wyciągać wniosków, które nasuwałyby to, że Bóg (a Jezus sam o sobie mówił, że jest Bogiem) jednak jest obecny w codziennym życiu konkretnych osób, ale też i narodów. Poza tym nie wierzę, że wspólne doświadczenie, nie tylko zewnętrznych postaw, ale trudno definiowalnych konkretnych duchowych doświadczeń całych rzesz ludzi jest tylko globalną psychozą :-)
Ponad to wszystko polecam jednak sprawdzić doświadczalnie czy Bóg istnieje. Mów do Niego codziennie i szczerze, jeśli okaże się, że po miesiącu nic się nie dzieje, eksperyment wykaże, że Bóg - nawet jeśli jest - to nie interesuje się Tobą, jeśli jednak, bliżej nieokreślone "coś" zacznie się dziać w Twoim życiu, to eksperyment wykaże, że Bóg jednak się Tobą interesuje :-) ja spróbowałem i przekonałem się, że Mu na mnie zależy. Jeśli nie będziesz chciał podjąć takiego eksperymentu, to zastanów się czy nie jesteś tylko teoretyzującą jednostką, która ślepo chce trwać we własnych poglądach nie weryfikując ich (a to nie jest logiczne i naukowe podejście) :-)
Pozdrawiam gorąco!!
Ciechus - 08/05/2010
Otóż to. Ludzka wiedza i rozum nie sięgają przed początek wszystkiego (tj. znanego nam Wszechświata) i dlatego właśnie nie sposób jednoznacznie ustalić i stwierdzić co (lub kto) stworzył/o widzialny świat. Być może powstał on samoistnie. Wydaje mi się jednak, że w sytuacji, w której nie widać jasnego, oczywistego rozwiązania, należy zdać się na prawdopodobieństwo, na to, co jest bardziej "logiczne", w naszym rozumieniu.
Dlatego też odnoszę wrażenie, że powstanie Wszechświata "samego z siebie" jest, po ludzku, niezbyt "logiczne", bowiem wszystko z czegoś wynika. Z takiego rozumowania wynika zatem, że za powstaniem wszystkiego musi stać jakaś nieznana, nieokreślona, acz potężna siła. Ponadto struktura i prawa rządzące światem sugerują, że siła ta, tworząc go, czyniła to w sposób rozumny i uporządkowany. W ten sposób można dojść do wniosku, że świat najprawdopodobniej (bo pewności mieć się nie da) został stworzony przez istotę/byt/siłę, którą można określić mianem "Boga".
Jednak, jak dotąd, nie udało się empirycznie i "naukowo" udowodnić wpływu (ani istnienia) tego teoretycznego bytu na naszą rzeczywistość. Jakiekolwiek próby argumentacji dot. ingerencji Boga są z góry skazane na niepowodzenie, ponieważ jest to kwestia wyłącznie interpretacji zdarzeń. Poza tym sama idea religii sprowadza się do wiary, a nie do wiedzy. Dlatego osoba wierząca (a nie wiedząca) nie potrzebuje naukowych przesłanek, ponieważ wierzy, że Bóg istnieje i wpływa na jej życie.
Nie wiem czy udało mi się przedstawić moją myśl w miarę jasno, ale po prostu wydaje mi się, że deizm jest poglądem dość "logicznym" (może nie jest to najlepsze słowo), opierającym się właśnie na wyważeniu, a nie na bezsprzecznym uznawaniu racji ateistycznych bądź religijnych.
Michał - 13/04/2010
Kil dzięki Ci za tak ostrą ripostę.
Nie napisałem, że nie uważam siebie za osobę myślącą. Poza tym jak pewnie zauważyłeś słowa o które Ci chodzi zapisałem w cudzysłowie, cytowałem Klaudię, która pisała o tym, że deizm to pogląd ludzi myślących (co właśnie zasugerowało, że niedeiści nie są myślący). Nie uważam się za człowieka, który pozjadał wszystkie rozumy na tyle, żeby określać, że Boga nie ma. Oczywiście sądy "Bóg jest" "Boga nie ma" są na tym samym poziomie - to w teorii. Bo w praktyce jest tak, że Bóg zwrócił się do człowieka i sam powiedział że istnieje. Najlepiej wyraził to przyjmując ludzką naturę w osobie Jezusa Chrystusa.
Jeszcze tylko jedna obserwacja. Człowiek jest "wtórny" pierwotny jest Bóg - Stworzyciel, jak więc stworzenie może mówić o Stwórcy, że Go nie ma?? Bo oczywiście nauka sięga do samych początków świata - wielki wybuch itd, ale nie się przed początek czasu, bo to już nie jej pole działalności - to już miejsce dla wiary. Tak więc nie mówię tu jako "mądra głowa", ale jako człowiek wierzący, wierzący i doświadczający w konkretnej, materialnej, namacalnej rzeczywistości Boga.
Pozdrawiam serdecznie :-)
Kil - 12/04/2010
"sami mogą o Bogu powiedzieć czy jest, czy Go nie ma"-widzę, że zauważyłeś, że oba sądy są na równym poziomie, tak więc jesteś na dobrej drodze. Myślę, że zgodzisz się z tym, że to człowiek (którego nazywasz ograniczonym) stworzył pojęcie Boga, by w ogóle móc się zastanawiać, czy taki byt istnieje, czy nie.
Ponadto radzę Ci powstrzymać się od generalizujących teorii o tym co 'myślą ludzie myślący' i za kogo się uważają, bo wypada to nie tylko niecelnie, ale prostacko. Sądząc po tym negatywnym nastawieniu, nie uważasz się za człowieka myślącego, wobec czego szczerze współczuję: sporo tracisz. Pozdrawiam.
Michał - 08/04/2010
"Pogląd ludzi myśląych"... no właśnie wtym problem ludzie myślący, myślą, że są tak mądrzy, że sami mogą o Bogu powiedzieć czy jest, czy Go nie ma, jeśli jest to czy jest blisko człowieka, czy totalnie go olał... taaak, nie ma to jak wszechwiedza, w gruncie rzeczy, ograniczonego człowieka...
Michał - 08/04/2010
"Pogląd ludzi myśląych"... no właśnie wtym problem ludzie myślący, myślą, że są tak mądrzy, że sami mogą o Bogu powiedzieć czy jest, czy Go nie ma, jeśli jest to czy jest blisko człowieka, czy totalnie go olał... taaak, nie ma to jak wszechwiedza, w gruncie rzeczy, ograniczonego człowieka...
Klaudia - 05/04/2010
artykul wysoce nielogiczny, opierajacy sie na slepej wierze nie przytaczający logicznych argumentow. Deizm to moim zdaniem poglad ludzi myslacych. A stwierdzenie ze bycie posrodku jest zle jest jednym z jabardziej niszczacym zycie mlodym kotolika. Caly swiat ewolucja wszystko to wypadkowa - srednia - wszystko co posrodku ma szanse by istniec na ziemi. Nie rozumiem jak moze to byc uwazane za najgorsze. Osobiście po rozpatrzeniu wielu za i przeciw opowiadam sie po stronie deizmu.
Michał - 26/03/2010
Kopciu świat wygląda jak wygląda bo ludzie go takim stworzyli. Ludzie spieprzyli sprawę zabijamy się nawzajem, gwałcimy, nie dzielimy żywnością, iustanawiamy takie prawo, które zakazuje darmowej darowizny na rzecz najuboższych i dlatego tak świat wygląda. Co ma z tym złem wspólnego Pan Bóg - że na nie pozwolił? Bóg to nie czarodziejska różdżka, że jak my sobie zażyczymy tak On zmienia rzeczywistość. Bóg jest miłością i dlatego posłał swojego SYna Jezusa Chrystusa na świat, żeby przez swoją śmierć i zmartwychwstanie zbawić ludzi po to, żeby własnie na nieszczęściu tego świata nasze życie się nie kończyło! :-) Pozdrawiam gorąco
Kopciu - 25/03/2010
Według Was Bóg jest wszechwiedzący i wszechmogący. Zatem, kiedy stworzył świat, wiedział, jak będzie wyglądał w każdym momencie, w każdym miejscu i o dokładnie ten efekt mu chodziło. Nie musi ingerować, bo wszystko od początku jest tak "ustawione" by osiągnąć wymagany efekt. Gdyby chciał czego innego ustawiłby jakieś 2 atomy pod innym kątem, i wszystko było by w porządku. Tak oto, przez proste rozwinięcie podstawowych katolickich dogmatów boga wszechmocnego i miłosiernego dochodzimy do podstaw deizmu. Który konkretnie fragment tego wywodu jest herezją?
Mariusz - 22/02/2010
Po przeczytaniu tego artykułu zrobiło mi się wstyd przed Bogiem.
kuba - 19/02/2010
deizm jest pójściem na łatwiznę??? moim zdaniem na łatwiznę (intelektualną) idą owce i barany, bezrefleksyjne, bierne, grzeszne.... artykuł oceniam na (jak już ktoś to określił) sięgający dna, pozdrawiam wszystkich.... katoli, buddystów, deistów, ateistów, sexistów itp. itd. Wasz Kuba:)
Michał - 10/02/2010
Drogi Mucho :-)
Jest tylko jedna sprawa chrześcijaństwo i to "przestarzałe" Pismo Święte ma kilka tysięcy lat i ciągle ogrom ludzi nie śmieje się z tego, ale wierzy!
A skoro o trzeźwym myśleniu mowa, to pomyśl logicznie: Po co Bóg miałby wszystko poruszyć, żeby potem wszystko olać? Zastanów się, jak Ty coś stworzysz to po to, żeby o tym zaraz pomnieć? Pisarze i poeci tworzą wielkie dzieła, i ludzie je czytają, filmowcy tworzą filmy, żeby oglądały je miliony ludzi (i żeby sami też przy tym nieźle zarobili), muzycy tworzą muzykę żeby ludzie ich słuchali... Bóg stworzył świat po to żeby go zostawić samemu sobie - przecież to nielogiczne! A chodzi mi o to, że skoro Bóg stworzył, czy może bardziej deistycznie "poruszył" wszystko to dlaczego nie miał się objawić - pokazać, dać poznać - człowiekowi? Przecież jest wszechmogący. Skoro wszystko poruszył to potrafi dotrzeć do człowieka. Objawił się właśnie w Jezusie Chrystusie, najbardziej uniżył się umierając na krzyżu.
A tak ogólnie rzecz biorąc to deizm też nie jest niczym nowym, już w Piśmie Świętym św. Paweł pisze że ukrzyżowany Jezus Chrystus jest "głupstwem dla Greków" którzy byli filozofami. Właśnie dlatego Jezus mówi, że trzeba Go przyjąć jak małe dziecko... :-)
Pozdrawiam serdecznie i polecam otworzenie się na tę Prawdę... Myśląc trzeźwo i analizując wszystko musisz przyznać, że to bardzo rozsądne, bo a nuż deizm się myli...
Z Bogiem!
kajaa - 09/04/2010
kopciu to ze Bóg wiedział jaki bedzie swiat to teoria ludzi, a jak jest naprawde? sama jestem jeszcze na etapie czytania Starego testamentu, do jego konca jeszcze mi daleko, a juz na początku mozna sie dowiedziec iż Bog chciał nas stworzyc jako istoty pełne miłosci takie troszke nierozumne abysmy za duzo nie mysleli gdyz takie myslenie doprowadza własnie do takiego obecnego stanu rzeczy, mozesz sie domyslic dlaczego Adam i Ewa dopiero po wygnaniu z Raju zaczeli sie wstydzic swojej golizny.
Łukasz - 01/02/2010
Wiara musi się opierać na wewnętrnym przekonaniu nie zaś na dowodach empirycznych bo to jest niemożliwe. Zakładając że Bóg nie
ingeruje w nasze życie na własne życzenie tworzymy pustkę z którą trudno się uporać. Nie możemy w sposób matematyczny na zasadzie przyczynowo skutkowej badać naukowo istnienie Boga. Taką próbę podjął Kant ale się rychło wycofał twierdząc, że nie ma wystarczających dowodów a umysł człowieka bez takich jak się wyraził pracuje na biegu jałowym. Jednak gdy z głęboką wiarą zawierzymy Bogu to mamy możność nawiązania z Nim dialogu poprzez modlitwę a takie działanie z całą pewnością nas odmieni.
Warunek kategoryczny musimy chcieć, mieć głęboką potrzebę modlitwy i musimy nauczyć się modlić. Jeśli nawet ni e wierzysz to przecież nie zaszkodzi spróbować. Chrtstus mówi o cokolwiek prosić będziecie w imię moje to się wam spełni. Dla osoby wierzącej jest to dowód na ingerencję Boga w życie każdego z nas. Dla niewierzącej
zapewne nie jest to dowód, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie aby spróbować. Tu znowu warunek ta próba musi być poważna. Modlitwa to rozmowa ze Stwórcą to droga do Boą. Gorąco zachęcam do takiej próby. Jestem jak mi się wydaje zwykłym człowiekiem, który
popełnił i popełnia wiele błędów w życiu, mógłbym stracić wszystko ale gdybym utracił możliwość świadomej modlitwy moje życie stałoby
się jałowe - puste. Moja modlitwa jest drogą, którą bardzo małymi kroczkami zbliżam się do Boga aby oddać się Mu bezgranicznie to jest credo mojego życia. Chciałbym jeszcze na koniec dodać, że bardzo nie lubię słowa światopogląd użytego jako synonim wiary. Wiara to nie jest tylko pogląd na świat to coś znacznie więcej to poszukiwanie jedynej nadrzędnej prawdy, która nas wyzwoli.
Wszystkich gorąco pozdrawiam. Łukasz
Dominik - 29/01/2010
Deizm, pogląd filozoficzno-teologiczny zakładający, że: 1) Bóg bądź to stworzył świat, bądź odegrał w jego początkach rolę "pierwszego poruszyciela", 2) ustalił (w każdym z tych przypadków) prawa, wg których cała rzeczywistość miała się rozwijać, 3) nie ingeruje od tamtej pory ani w bieg historii naturalnej, ani w dzieje człowieka.
W następstwie powyższych założeń deizm odrzucił opatrzność Bożą i objawienie, przyjmując co najwyżej tylko tę jego część, która jest zgodna z naturalnymi, racjonalnymi zasadami moralności. Przeczył też boskości Chrystusa, potrzebie istnienia Kościoła, tezie o dominacji chrześcijaństwa nad innymi wyznaniami. Postulował reinterpretację cudów w duchu naturalizmu. Propagował ideę religii naturalnej, zgodnej z rozumem.
więc Dowody na to, że Pan ingeruje w Twoje życie... skoro dla DEISTY biblia nie jest słowem Boga tylko normalną książką to to co jest napisane w niej nie ma dla niego większego znaczenia i to nie jest dla deisty dowód na ingerencje Boga w jego życie.
Bóg istnieje - jestem o tym przekonany, lecz jest wiele dowodów na to że nie ingeruje w to co się dzieje bo pisze się o rodzicach pozostawiających dzieci w tym artykule... Okej... to dlaczego Bóg nie nakarmi dzieci w Afryce? Przecież dobry Ojciec daje swoim dzieciom jeść - prawda?
Sami kreujemy swoje życie... Jeśli mamy wolną wolę to nikt na nią nie wpływa prawda? Jeśli już wpływa w jakikolwiek sposób (dobry bądź zły) to już z tą wolnością jest nie tak...
...i można by mnożyć...
pozdrawiam
de (bil) ista - 25/01/2010
Droga Aniu muszę przyznać że twoje przemyślenia które zawarłaś artykule są tak głębokie, że aż sięgają dna. Nawet nie istnieją przesłanki aby z nimi w chodzić w dyskusję.
Marek - 31/12/2009
Wszystko jest bardzo fajnie gdyby nie to, że wszystkie pozytywne komentarze na temat tego artykułu zaweżają sie do mocnej krytyki i potępienia ludzi, którzy wyznają pogląd Deizmu. Po pierwsze autor tego artykułu jest skrajnym chrześcijaninem nie próbującym nawet zrozumieć człowieka, który za swoją postawę ma deizm. Stosuje śmieszne porówniania usprawiedliwiając (?) ateizm w jakichs niezrozumiałych mi aspektach. Pewna osoba tu na forum napisała, że deista zagłusza swoje sumienie co jest zupełną nieprawdą, bo przecież deista kieruje sie sumieniem i to jest jego wyznacznikiem moralności, a chyba chrześcijanie wierzą, że przez sumienie przemawia Bóg wiec takie stwierdzenie jak, cytuję - "Deista zagłusza sumienie..." jest absolutnie nie na miejscu. Po Drugie i artykuł i komentarze "zagorzałych" zniechęcają do podjęcia jakichkolwiek rozmyślań w kierunku uwierzenia, że Bóg jednak ingeruje w moje życie. Deizm zostaje tutaj absolutnie potepiony i odrzucony. A gdzie zrozumienie? A gdzie jakas zdrowo-chora tolerancja i próba podjęcia dialogu? Jesli kazdy bedzie tak oceniał mój pogląd, którym jest deizm, to napewno nie bede chciał rozmawiac i uwierzyć, że Bóg działa w moim życiu (a przeciez wiara chrześcijańska opiera sie przeciez na NIE ocenianiu). Co to ma być nawracanie za pomocą "miecza" mentalnego ? Wracamy umysłowo do średniowiecza myśląc w ten sposób. Jak mam podjąc dialog z osobą zaślepioną nie starającą sie nawet próbowac zrozumiec mnie? Jeśli ktoś mnie straszy tym, że "Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust " to ja dziekuje za taką ocenę i mam ochote bardziej odwrócic sie na pięcie. A przeciez każdy chrzescijanin ma głosic słowo i zachęcac ludzi. Czytając ten artykuł czuje sie zaszczuty i totalnie zniechęcony do podjęcia rozważan, poprzez odrzucenie mnie i moich poglądów juz na samaym początku. Po Trzecie autor nie przedstawia żadnych dowodów empirycznych jako dowód działania Boga w moim życiu. Czy dowodem na to mogą być cytaty z pisma świętego ? Wątpię, bo przeciez jesli deizm opiera sie na tym , ze Bóg jest stwórcą i nie ma ingerencji w życie człowieka to odrzuca Pismo swięte jak i również dogmaty (które są w ogołe jakąs paranoją). Zresztą nie bedzie żadnego dowodu na istnienie Boga, bo przeciez to jest WIARA. Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia wiec prosze o nie krytykowanie czegos o czym nie ma sie pojecia i nie rozumie, bo najwidoczniej autor nie wie o czym pisze.
Sam artykuł jest napisany aby pokrzepic każdego "wiernego" i nie ch lepiej tak zostanie, bo Deizm to omija szerokim łukiem.
deista II - 24/12/2009
Osoba tutaj pisząca sama wymyślała różnice pomiędzy deistami a ateistami, którzy są jakoby bardziej prawi. Deiści podobnie jak ateiści wierzą tylko w związek przyczynowo-skutkowy i prawa natury, przynajmniej w obrębie dziejów fizycznego wszechświata, samo stwarzanie nastąpiło jeszcze przed powstaniem praw fizyki dlatego nie można opisywać go jego kategoriami, podobnie ma się sprawa z samym Bogiem. Jest on stwórcą wszechświata, istnieje ponad nim, dlatego jego prawa go nie obejmują, nie jest on z nimi ani zgodny, ani sprzeczny. Deiści kierują się co najmniej równie głębokimi zasadami moralnymi co ateiści, zresztą w przeważającej mierze nie mają one zwiąkzu z przekonaniami religijnymi, co indywidualnym światopoglądem. Można to bez trudu zobaczyć porównując ze sobą przedstawicieli jakiegokolwiek nurtu, zdarzają się zarówno świecący przykładem, jak i czarne owce.
BERCIA - 16/12/2009
TAK SE CZYTAM ,I MYSLE ZE ATEISCI CZY DEISCI MAJA TE SAME ZASADY CO MY WIERZACY W BOGA BO WLASNIE SKAD POCHODZA ,NIE ZABIJAJ ITD ONI TEZ MAJA RODZINY A CZY KTOS WIERZY CZY NIE SAM SOBIE DOL KOPIE BO WIERZY I DIABEL W BOGA ,TRZEBA JESZCZE UFAC ZE BOG NAM POMAGA A KAZDY DZIEN TO CUD JEGO MILOSCI DLA NAS ,NIECH LUDZIE SIE POPATRZA CO MOGA ZROBIC JAK POWODZ JEST NIC !!!!ZA CZASOW NOEGO TYZ SIE SMIALI ZE ARKE BUDUJE,JESTES WOLNA OSOBA JESLI UFASZ BOGU JEMU ODDASZ ZYCIE BO ON ZAJMUJE SIE SPRAWAMI DO KTORYCH MY NIE MAMY DOSTEPU ,CHOC NIE KARZE NAM SIEDZIEC PRZED TV MAMY ROZUM ,NIEWIEM ALE ODKAD ZAUFALAM BOGU TO NAWET ZLE DNI SA FAJNE I POTRZEBNE ,PO TO BYSMY WIEDZIELI ZE BEZ CIERPIEN BOG NAS BY KRZYWDZIL BOSMY JEGO DZIECI I UCZY NAS POKORY ,SAMI KARZEMY DZIECI ZA COS CO NAM SIE NIE PODOBA ,SAMI JESTESMY bOGAMI NIBY BO LUBIMY SOBIE ROBIC PO SWOJEMU I JESTESMY ZLI JAK KTOS COS NAM KARZE ROBIC CZY MYSLEC INACZEJ PO BOZEMU ,M
Deista - 23/08/2009
osoba która napisała ten artykuł nie ma zielonego pojęcia o Deizmie... bo gdyby miała artykuł wyglądał by dużo ciekawiej, a nie jak tekst krucjatjusza...
Mikołaj - 20/08/2009
artykuł jest na bez urzyteczny, napisala go osoba gleboko wierzaca opierajac sie na "slowu bozym", ale przeciez deisci to nie uznaja go. deizm jest odpowiedzia na ateistyczne stwierdzenie ze wszystko ma sowj poczatek i przyczyne, a co było przed wielkim wybuchem ? a co wczesniej ? a co jeszcze wczesniej ? a co było pierwsze ? a co było przed tym ?
Gosia - 21/07/2009
Tak, to prawda: deizm jest usprawiedliwieniem braku zaangażowania, niechęci do opowiedzenia się jasno po którejś ze stron, a czasem nawet niechęci do zwykłego przemyślenia sprawy.
To często owoc pójścia na łatwiznę - odsunięcia od siebie konieczności stanięcia w prawdzie.
W tym sensie rzeczywiście deizm jest prawdziwym kąkolem, który obniża temperaturę zaangażowania wśród tych, którzy powinni być gorący. Wydaje mi się jednak, że często ateizm jest tylko ciągiem dalszym "stygnięcia". Deista zagłusza sumienie, nie dopuszczając Bożego głosu do swojego życia, a jeśli jest dobry w kreowaniu samego siebie jako 'pana swego życia', to przecież Bóg - dżentelmen - nie narzuca mu swojej woli.. Stopniowo deista staje się coraz bardziej pewny siebie i dochodzi - nie, nie sam... z pomocą złego ducha oczywiście - do przekonania, że skoro nie potrzebuje Boga, by żyć, to On wcale nie jest... nie jest Bogiem. Czyli po prostu: Boga nie ma. Tak, tak mówi tylko głupi w swoim sercu, ale do tego niestety dąży deizm - prosto do ateizmu. Inaczej któż umiałby znieść myśl, że Bóg istnieje, żyjąc po prostu źle?
Odnoszę wrażenie, że w deistycznym wyobrażeniu "Boga" w ogóle jest On jakimś przeciwnikiem, Kimś, przeciw Komu można walczyć, i to walczyć odnosząc sukcesy. "Bóg się nie zajmuje mną, więc ja Mu pokażę..." - czyż to już nie jest ateizm? Jeśli uznaję Boga Wszechmocnego za kogoś mniejszego i głupszego ode mnie samego, to przecież tak naprawdę nie wierzę w Boga, a jedynie we własne, pokrzywione o Nim wyobrażenie...
Co sam Bóg o tym myśli...? Przekonana jestem, że ateista "nie z wyboru", to znaczy taki, który w ateizmie się wychował i nie poznał chrześcijaństwa, który jest dobrym człowiekiem i żyje zgodnie ze swoim sumieniem, jest bliżej Boga, niż wychłodniały i skostniały były chrześcijanin, nadąsany na Boga, o Którym zresztą nie ma zielonego pojęcia.
maja - 17/07/2009
dziękuję z całego serca za ten cudowny artykuł, który pokrzepił moją duszę